Węgrzyn w Dolinie Pięknej Pani

Nie zna Węgier ten, kto nie napije się wina z beczki w Dolinie Pięknej Pani. A znajdziecie ją u podnóża Gór Bukowych, zaledwie 130 kilometrów na wschód od Budapesztu. Wśród pofałdowanych wypełnionych winnicami wzgórz leży urocze, pełne zabytków miasto Eger. A na obrzeżach egerskiej Starówki znajduje się raj dla miłośników dobrego wina – malowniczy zakątek zwany Doliną Pięknej Pani, czyli Szepasszony–Volgy.

Gwiazdy Egeru

Eger słynie z czerwonego wina Egri Bikaver zwanego pospolicie byczą krwią. Ta nazwa wywodzi się jeszcze ze starej i opartej na historycznych faktach opowieści z XVI wieku. Sącząc krwiste czerwone wino dobrze jest przypomnieć sobie pana Wołodyjowskiego i obronę Kamieńca Podolskiego przed Turkami opisanego przez Henryka Sienkiewicza w Trylogii. Łatwiej wczuć się wtedy w klimat oblężenia Egeru przez olbrzymią armię turecką w 1552 roku. Obroną dowodził legendarny Istvan Dobo, a mała załoga zamku przez 40 dni bohatersko odpierała ataki Turków. Gdy brakowało już wody i pożywienia i wydawało się, że zbliża się ostateczny szturm, kapitan Dobo kazał wycieńczonym obrońcom pokrzepić się czerwonym winem z przepastnych egerskich piwnic. Obserwatorzy tureccy zauważyli przez lunety, że Węgrzy przed walką piją magiczny krwisto czerwony napój, po którym są szaleńczo odważni. Doszli do wniosku, że jest to mieszanina wina i… prawdziwej byczej krwi. Eger w przeciwieństwie do Kamieńca Podolskiego w roku 1672 oparł się Turkom. Została też piękna opowieść o męstwie obrońców rozsławiająca zarazem gatunek produkowanego tu od wieków wina. A gdy przyszły lata tureckiej i habsburskiej niewoli słynna powieść Gezy Gardonyi Gwiazdy Egeru stała się dla Węgrów tym czym nasza trylogia. Bohaterskiego Istvana Dobo spotkamy w sercu Starówki na głównym placu zwanym Dobo ter. Stoją tu dwa pomniki: dzielnego komendanta i jego żołnierzy. Cóż, raz Eger się obronił, pół wieku później nie sprostał już islamskiej nawałnicy, a po 90 latach tureckiej okupacji został w mieście do dzisiaj 40 metrowy minaret.

IMG 9648 (Large)

IMG 9464 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

Csardy i termalne źródła

Najważniejsze, że burzliwa historia i obce wojska nie zniszczyły przekazywanych z dziada pradziada tradycji produkowania wina i picia wina z beczki. W XVIII wieku w Egerze sprzedawano wino na hausty – kto nie miał na dzbanek lub był pod ścisłą kuratelą małżonki wsadzał gębę pod kurek i pił tyle ile się zmieści. Dzisiaj też bez problemu możemy tu napełnić każde naczynie lokalnym beczkowym winem prosto z rodzinnych piwniczek. Gdzieniegdzie zachował się nawet dawny pogański rytuał strącania odrobiny wina na ziemię, aby przodkowie też się z nami napili. Ach te tradycje, gdzie wina dostatek! Ponoć sama nazwa Dolina Pięknej Pani wywodzi się z tego, że każda pani staje się tutaj piękna, a im więcej wina i szalonej cygańskiej muzyki, tym bardziej. Tu maksyma: wino, kobiety i śpiew cudownie wchodzi w obieg naszego jestestwa.

IMG 9642 (Large)

IMG 9649 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

Piwniczek nie sposób tu zliczyć.

Karczmy, gospody, restauracje, z węgierska zwane sardami, obficie polewają winem ze specjalnych tradycyjnych pipet i karmią, bawią do białego rana. Leją się lokalne, czerwone wina ze szczepów Kekfrankos, Kekoporto, Kadarka i także białe Egri Leanyka. A gdy po hulaszczej nocy nadchodzi dzień następny… udajemy się natychmiast na kąpiele do termalnych źródeł. W samym Egerze na brzegach potoku Eger w parku Ersek kert znajduje się wielkie kąpielisko z basenami zasilanymi termalnymi źródłami. Odkryte baseny są otwarte także w zimie.

Piękne są te północne Węgry. Gdy już nasycimy się Egri Bikawerami w Dolinie Pięknej Pani i termalnymi kąpielami tuż obok, za Górami Bukowymi nad rzeką Cisą czeka na nas urocze miasteczko, które nazywa się Tokaj. Ale to już temat na oddzielną opowieść…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *