W starym dworku

Want create site? With Free visual composer you can do it easy.

Miejsce jak z baśni – 100-letni modrzewiowy dwór, otoczony równie starym parkiem, położony nad malowniczo rozlewającą się rzeką Wkrą. Kiedyś gościli tu: Księżna Sapieżyna, ambasadorowie polscy i zagraniczni, Bohdan Tomaszewski, muzycy Oddziału Zamkniętego czy klawiszowiec Kultu. Dziś Dwór ponownie tętni życiem. Krok po kroku do dawnej świetności przywracają go Zosia, wnuczka ostatniej właścicielki i jej mąż Karol.

Dla Zosi to powrót do najpiękniejszych wspomnień z dziecięcych lat. Swoim dwóm córkom: Kalinie i Stefci chciałaby stworzyć taką przestrzeń, w której sama szczęśliwie dorastała. Dla Karola – życiowe wyzwanie. Całe życie mieszkał w mieście, a na wsi bywał tylko u kolegi na działce. Ale świetnie odnalazł się w nowej roli i udaje mu się pogodzić pracę zawodową (prowadzi studio graficzne Niziołek Grafik Studio) z licznymi zajęciami „gospodarskimi”.

Wspomnień czar…

Zosia, jak sama mówi, miała najwspanialsze dzieciństwo, jakie można sobie wyobrazić. Choć mieszkała w Warszawie, wszystkie święta, weekendy, ferie i wakacje spędzała w Brudnicach u babci Reni. Niedaleko Płońska przy drodze między Warszawą a Brudnicami rośnie sosna o bardzo charakterystycznym kształcie. Zawsze jej wypatrywałam, bo wiedziałam, że prawie połowa drogi już za mną. W Bieżuniu siedziałam jak na szpilkach, a w Żurominie miałam takie uczucie w brzuchu, jak w nowoczesnej windzie – wspomina. Wiedziała, ze czekał na nią stary dom pełen tajemnic i zakamarków, młyn pachnący mąką i huczący dziwnymi maszynami, wielki park dworski nad samą rzeką i roje gości, którzy właśnie przyjechali, właśnie odjechali lub mieli przyjechać. Było wspaniale.

Dworek nad Wkra 13 Zofia LeszczyńskaDworek nad Wkra 03 Adam Ejnik

 

 

 

 

 

 

 

 

Całe lato my, dzieciaki, nie wychodziliśmy z rzeki, chyba tylko po to, żeby coś przekąsić. Babcia nazywała nas bandą. Czasem było nas kilkoro, a czasem kilkanaścioro – pół wsi. Mieliśmy setki śmiesznych, a czasem głupich pomysłów na minutę. Często zakradaliśmy się do młyna pływać w zbożu, albo jeździć windą z workami otrąb. Karmiliśmy z okna ryby, albo podglądaliśmy szczury pod młynem. Spaliśmy w pontonie na pomoście i słuchaliśmy odgłosów dzikich zwierząt, a babcia uczyła nas o gwiazdach, sputnikach, cudach przyrody i opowiadała swoją sagę o krasnoludkach, która ciągnęła się latami jak „Moda na sukces”. Zimą łyżwy, sanki, bałwany, palenie w piecach kaflowych i walka z Filipem o najlepsze łóżko, czyli to najbliżej babci. Trudno wyobrazić sobie ciekawsze ferie. A były jeszcze Święta! – opowiada dziś Zosia.

Marzenia się spełniają

I tak zrodziło się marzenie, by mieszkać w Brudnicach, a jeśli nie tu, to w miejscu, które byłoby do nich podobne i przypominało Zosi świat dzieciństwa. To marzenie stało się realne, gdy spotkała Karola… Poznali się na praktykach studenckich. A konkretnie podczas wykopalisk (oboje studiowali archeologię na UMCS). Po powrocie do Lublina od razu zamieszkali razem. Pobrali się trzy miesiące później. Byliśmy tylko my i szóstka naszych znajomych. Moim rodzicom powiedzieliśmy pół roku po ślubie. Karola siostrom chyba trochę szybciej (Karol nie ma rodziców). Moja rodzina jest ogromna i nie wyobrażam sobie organizacji jakiegokolwiek wesela dla takiego tłumu. Jestem przekonana, że gdybyśmy nie byli małżeństwem pewnie już kilka razy byśmy się rozstali przez głupotę albo dumę – zdradza nam Zosia. Po studiach, już razem z mężem, Karolem, zaczęli intensywnie oszczędzać na swój własny dom na wsi i szukać siedliska do kupienia. Jedno, zobaczone w internetowej ofercie, było jak z marzenia, warte żeby się zadłużyć na kilkadziesiąt lat. Pewnie dziś spłacaliby mordercze raty we frankach, ale los zmienił ich plany – wydarzyła się straszna tragedia. Zginął wuj Hubert, a babcia została sama. Zosia już dawno odłożyła „sen o Brudnicach” do zamrażarki, a tymczasem babcia zaczęła zastanawiać się nad kandydatami na współlokatorów. Dwór, zabudowania gospodarskie, park w tym czasie podupadły i nie wyglądały już tak, jak w czasach jej dzieciństwa. Z każdego kąta wyłaziło zaniedbanie, wszystko wołało o naprawę (ten głos słyszą codziennie, ale jest trochę cichszy). Mama Zosi, która lepiej od niej wiedziała, jakie Brudnice stanowią wyzwanie, odradzała im przeprowadzkę. Mówiła, że co innego przyjeżdżać na wakacje, a co innego mieszkać na wsi na stałe, starając się utrzymać stare, niedoinwestowane gospodarstwo. Miała rację, to trudne, ale my ciągle się uczymy, a dzięki niej, rodzinie, przyjaciołom i sąsiadom dajemy sobie radę – cieszą się Zosia i Karol. Gdy ważyły się losy, kto zamieszka z babcią, każdy miał jakieś inne plany na najbliższe lata, wątpliwości, zobowiązania, a my zdecydowaliśmy się natychmiast. Rzuciliśmy pracę i uciekliśmy z miasta – dodają.

Dworek nad Wkra 02 Adam EjnikDworek nad Wkra 05 Adam Ejnik

 

 

 

 

 

 

 

 

Zosia czuje się odpowiedzialna za to co zostało z byłego majątku Brudnice, za dwór, park, za zachowanie tradycji tego miejsca. Za wszelką cenę chce ratować wspomnienie o kilku pokoleniach przodków, którzy tu żyli, ocalić i wyremontować, co się da i dołożyć własną cegiełkę. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie wiedziałam, w co się pakuję, ale jestem zadowolona ze swojej decyzji. Szczególnie, że Karol doskonale sprawdza się w roli brudniczaka. Mam nadzieję, że nasze dwie córeczki (babcia Renia miała jeszcze okazję poznać starszą – Kalinę) będą tu miały tak samo wspaniałe dzieciństwo, jakie ja miałam – ocenia Zosia.

Co sprawia, że każdy, kto raz tu przyjedzie, chciałby tu wrócić?

Na pewno ważną rolę odgrywa piękno Brudnic. To jest po prostu autentyczne i bardzo piękne miejsce z klimatem. Na miejscu jest dwór z 1914 roku z parkiem dworskim z 1920 roku. Wszystko położone nad malowniczo rozlewającą się rzeką Wkrą (obszar „Natura 2000”). Można oczywiście pływać, wędkować, kajakować, podglądać ptaki, jeździć na łyżwach i robić sobie krioterapię w przeręblu. Jest plac zabaw dla dzieci i trampolina. Dzieciaki mogą karmić zwierzęta gospodarskie takie jak kury, kaczki, króliki i bażanty. Po drugiej stronie mostu jest plaża i mała elektrownia wodna, która działa dzięki starej turbinie z rodzinnego młyna (spłonął w 1994 roku i wtedy babcia Zosi zdecydowała się na agroturystykę).

Dworek nad Wkra 08 Karol NiziołekDworek nad Wkra 09 Zofia Leszczyńska

 

 

 

 

 

 

 

 

Na drugim miejscu jest kuchnia. Jedzenie to wielki atut tego miejsca, szczególnie stare przepisy. Zawsze lubiłam gotować. Podstaw nauczył mnie przyjaciel rodziny, Krzychu. A dalej babcia Renia. Sekret dobrego gotowania tkwi moim zdaniem w ciągłym próbowaniu potrawy. Nie gotujemy z przepisów, tylko na smak. No i jak się coś jadło całe życie, to wie się jak powinno smakować – mówi Zosia. Zupy robi tradycyjnie, czyli przesmaża pomidory do pomidorowej, ogórki do ogórkowej, szczaw do szczawiowej, itd. Słynna jest zwłaszcza jej grzybowa na kwasie z kapusty z domowym makaronem. Przede wszystkim, nie używa żadnych kostek rosołowych ani weget. Treść dają warzywa, mięso i przyprawy. Można tu skosztować królika, kaczkę, gęś, dania świąteczne (m.in. paschę, którą kilkadziesiąt lat temu rodzina ściągnęła z Lubelszczyzny), ale też dania regionalne, które kiedyś podawane były tylko w kuchni dla służby, bo były za mało wykwintne na dworski stół, np. zagraj, zupę jarzynową z ziemniakami i kluskami kładzionymi. I wiele, wiele innych, także wegetariańskich. A także przetwory i nalewki. W swoim ogrodzie Zosia i Karol uprawiają warzywa i owoce, robią też chleb na zakwasie z ziarnami, wędzą, robią nalewki i mnóstwo przetworów. Hodują zioła i kwiaty jadalne. Mają własne jaja od szczęśliwych kur. Co mogą, starają się nabywać lokalnie, jak pomidory, króliki, bażanty, kaczki i gęsi, jaja od sąsiada jeśli im zabraknie, nabiał z żuromińskiej mleczarni, ryby z rzeki, mięso na wędliny, owoce na przetwory, bo część zjadają – buszując po wielkim ogrodzie – goście.

Dworek nad Wkra 10 Zofia LeszczyńskaDworek nad Wkra 11 Zofia Leszczyńska

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale kluczową rolę w sukcesie tego miejsca odgrywają Gospodarze. Ludzie przyjeżdżają tu, bo po prostu ich lubią. My nie mamy klientów, tylko gości. Zależy nam, żeby goście czuli się jak u siebie w domu. Żeby nie krępowali się podkraść z kuchni kawałek ciasta przed obiadem. Nie jest u nas sztywno i bezosobowo, jak w hotelu, to jest po prostu otwarty dom – deklarują zgodnie Zosia i Karol.

Nie samym chlebem człowiek żyje….

Okolice Brudnic zachęcają do czynnego wypoczynku. Jest tu ścieżka edukacyjna w Konopatach (Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy) z Hodowlą Zwierzyny Łownej – można obejrzeć dziki, muflony i bażanty (10 km). Na terenie Parku Krajobrazowego jesienią regularnie Zosia z Karolem organizują grzybobrania. Prowadzą nawet wydarzenie na Facebooku –„ Brudnickie grzybobrania” – w którym donoszą jakie są warunki w lesie i czy warto ruszyć się na grzyby. Mają swoje miejsca na prawdziwki, koźlarze, podgrzybki i inne grzyby. Poza tym grzyby zawsze rosną w ich parku. W lasach są też jagody i borówki.

Dworek nad Wkra 12 Zofia LeszczyńskaDworek nad Wkra 04 Adam Ejnik

 

 

 

 

 

 

 

 

25 km od Dworku znajduje się Muzeum Wsi Mazowieckiej – skansen w Sierpcu, odznaczony tytułem Cudu Polski w 2012 roku. W odległości 11 km znajduje się oddział MWM – Muzeum Małego Miasta w Bieżuniu. W okolicy (w promieniu 35 km) są też dwa parki linowe, park rozrywki dla dzieci, paintball, muzea i jeziora.

Odpoczywający w Dworku nad Wkrą też nie będą się nudzić. W tym roku Zosia z Karolem planują kupić 10 nowych kajaków ze środkowym rozkładanym siedzeniem dla dziecka, przyczepę kajakową i 14 rowerów różnej wielkości. Starają się o środki unijne na ten cel. Za ich pośrednictwem można zamówić w Dworku masaże, animacje dla dzieci, artystyczne edukacyjne spotkanie z Indianami Ameryki Północnej, a niedługo także wyprawę na podglądanie ptaków z ornitologiem. Sprzątają też spichlerz, bo jesienią chcieliby ruszyć z „Zagrodą edukacyjną”, czyli zajęciami edukacyjnymi dla dzieci z przedszkola, szkoły podstawowej i gimnazjum. A reszta zawsze przychodzi spontanicznie. Jak jest trochę wolnego czasu i gotówki, to po prostu zaczynają sprzątać, odnawiać albo budować.

Dworek nad Wkra 06 Joanna PawlakDworek nad Wkra 07 Joanna Pawlak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ze wszystkich sił starają się dorównać babci, która zdobyła mnóstwo ogólnopolskich i regionalnych nagród dla Dworku. W 2013 r. zajęli I miejsce w konkursie na najlepszą ofertę agroturystyczną na północnym Mazowszu. W tym roku I miejsce w ogólnopolskim internetowym konkursie „Żyj w zgodzie z naturą” na ciekawe inwestycje na obszarach Natura 2000. Nagrodą jest film, który TVP1 wyemituje ok. 20 sierpnia w sobotę o 12.30, w ramach serii „Naturalnie Zakręceni”. Wygrali też regionalny etap konkursu wojewódzkiego „Od agroturystyki do turystyki wiejskiej”. Ostatnio wzięli też udział w konkursie kulinarnym „Nasze kulinarne dziedzictwo”. Ich dwudaniowy obiad zajął drugie miejsce, ale zupa grzybowa na kwasie została nominowana do ogólnopolskiego konkursu, w którym nagrodą jest znak Perły 2014 roku. Czy to nie wystarczające rekomendacje?

 

 

dworek-nad-wkra logo

 

Dworek nad Wkrą – gospodarstwo agroturystyczne

Mostowa 20

09-300 Brudnice

 

 W artykule wykorzystaliśmy zdjęcia, których autorami są: Joanna Pawlak, Adam Ejnik, Zofia Leszczyńska i Karol Niziołek.


Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *