W Le Targu

– Kochanie, jestem w Le Targu… co ci kupić?… nie żartuję, jestem w Le, słyszysz wyraźnie z francuska LE i swojskie… TARGU, nie jestem w letargu, ani na targu, a właśnie w Le Targu w Szarej Cegle, no po prostu w Szarej Cegle na Aldony… nie u Aldony, nie znam żadnej Aldony… to ta ulica, nie, nie… nie ulicznica, ulica na Saskiej Kępie! I weź tu wytłumacz żoneczce przez komórkę swój zakupowy entuzjazm, gdy po pierwszym próbnym kęsie koziego sera z Kaszubskiej Kozy, starego szenekera z Kociewia lub kiełbasy lisieckiej z prawdziej gminy Liszki czy chleba z ziarnem na zakwasie z piekarni Ziarnem Malowane wpadam w euforię i chciałbym jej kupić wszystkie te pyszności.

Ale po kolei…

IMG 8581 (Large)

IMG 8618 (Large)










Jest czwartek

Czy nie uważacie, że to doskonały dzień dla prawdziwego łakomczucha, smakosza, bibosza a nawet żarłoka? Pomyślcie – zaraz weekend, ale jeszcze nie weekend, po trudach kilku dni tygodnia myśli krążą już wokół jakiejś pyszotki, urozmaicenia przy stole, kęska czegoś odlotowego, a do tego lufeczki nalewki albo lampki wina… no wiecie sami – takiego wprowadzania w weekend kubków smakowych.

Właściwie to ten nasz Staś, król Staś August Poniatowski, miał łeb nie od parady i wymyślił sobie obiady czwartkowe… dobre jedzonko, pogaduchy z ciekawymi ludźmi, właśnie w czwartek.

Ale ad rem… jest czwartek i jestem w Le Targu w Szarej Cegle na Saskiej Kępie, dziesięć minut spacerkiem od Stadionu Narodowego – gwoli orientacji.

IMG 8594 (Large)

IMG 8611 (Large)










Są pyszności i są ciekawi ludzie!!!

Nazwa jest super, łatwo ją zapamiętać, z francuska le, tak dla zabawy i do tego targ, po prostu Le Targ w Szarej Cegle. Szara Cegła w kamienicy na ul. Aldony to taka cafe-design, siedziba, biuro, miejsce spotkań artystów i dizajnerów recyklingowych z kolektywu NO MUDA. Muda to po japońsku marnotrawstwo. I tak jakoś wyszło, że artyści i dizajnerzy z NO MUDA zgadali się ze Slow Foodem Warszawa. Jedni i drudzy są proekologiczni i nie lubią marnotrawstwa, które funduje nam cywilizacja, a zarazem są chętni, aby robić coś fajnego w lokalnej społeczności. Opowiada mi o tym Marcin Brzóska szef Szarej Cegły i Michał Groniowski ze Slow Food Warszawa. Powstała kooperatywa „Kup pan cegłę” i poszły zaproszenia do wybranych producentów spełniających kryteria slow-foodowe – małych, najczęściej rodzinnych firm, które produkują żywność według tradycyjnych receptur z lokalnych produktów. I tak w grudniu 2012 narodził się czwartkowy Le Targ.

IMG 8630 (Large)

IMG 8628 (Large)










Od razu zakochałem się w tym miejscu.

Przestrzeni niby jest tu mało – podwórko, kilka izb (to takie skojarzenie od klasyka – w piwnicznej izbie siedzę sam – bo jest tu klimatycznie i od razu śpiewać się chce), a jednak   producentów ze swoimi wyrobami wystawia się ponad dwudziestu. Nie ma ciasnoty a jest przestrzenna kameralność, bliskie sąsiedztwo wystawców buduje swojską atmosferę. Michał i Zuza Groniowscy dwoją się i troją, poznają nowo przybyłych zakupowiczów z producentami, wszystkiego można spróbować, posłuchać jak powstaje konkretny ser czy kiełbasa. I o dziwo, spotykamy tutaj, właśnie w czwartek wytwórców nie tylko z Mazowsza, ale też z Kociewia, Kaszub, Warmii i Mazur, Podlasia i Małopolski. To daleka droga zimową porą… Oczy cieszą, nozdrza sycą, kubełki smakowe rychtują wystawione tu sery, wędliny, ryby, miody, gęsi, jajka, naturalne soki, chleby na zakwasie, słoiki pyszności według domowych receptur – jak ze spiżarni baci, jest nawet oliwa z oliwek z małej, zaprzyjaźnionej kooperatywy na Krecie… Gdyby to wszystko znalazło się na stole jednej restauracji… to byłby istny królewski, a zarazem prawdziwie polski stół. Stanisławie Auguście Poniatowski, ostatni królu Rzeczypospolitej Obojga Narodów, żałuj, że Cię tu nie ma i przysyłaj swoich spadkobierców.

IMG 8607 (Large)

IMG 8579 (Large)










I teraz już wiecie, że jako zwariowany na punkcie jedzenia i łakomy debiutant Le Targu dzwoniłem do żony na konsultacje po pierwszym kęsie starego szenekera z rączek pani Doroty z Kociewia i że wszystko chciałem tu kupić na raz. I powiem wam, że czekam niecierpliwie do kolejnego czwartku, bo to nie tylko były zakupy i degustacje… Poznałem fantastycznych ludzi, dowiedziałem się też wielu nowych rzeczy o tradycjach kulinarnych w róznych regionach.

IMG 8601 (Large)

IMG 8586 (Large)










Zanim nadejdzie czwartek wspomnę o tych producentach, którzy najdalej jechali, a ich wyrobów posmakowałem:

Pan Sandacz z Olsztyna – rewelacyjne świeże i wędzone ryby z polskich jezior i doskonałe wyroby, jak zupa rybna w słoiku;

Zakład Masarski państwa Mądrych „U Mądrego” z Nowej wsi Szlacheckiejz gminy Liszki k. Krakowa, producent prawdziwej kiełbasy Lisieckiej i innych doskonałych wyrobów;

Dobra Kiszka – rewelacyjny tatar z byka, kiełbasy, kasznanki z Kaszub;

Skarszewy na Kociewiu – sery długojrzewające stary szeneker i inne, różne smaki;

Kaszubska Koza – pyszne sery kozie z Kaszub;

Sery Łomnickie z gospodarstwa Kozia Łąka w Łomnicy k/ Jeleniej Góry – smakowite sery kozie, jogurt i chałwa serowa kozia;

Folwark Miłkowice – zdrowe warzywa z zespołu gospodarstw ekologiczno-agroturystycznych między Nidzicą a Działdowem nad rzeką Szkotówką;

Wiatrowy Sad – rodzinna tłocznia soków z warzyw i owoców z Kałęczewa w pobliżu Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich, absolutna „socza” rewelacja;

Wootwórnia Agnes Woo z Mazowsza – doskonałe przetwory w słoikach i pasztety domowe.


Do zobaczenia na Le Targu.

IMG 8633 (Large)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *