SLOW INCENTIVE – czyli jak dogonić kreatywnego ślimaka

Pomarańczowy ślimak tworzy logo Cittaslow – międzynarodowego stowarzyszenia  małych miast z Europy, Azji, Ameryki Północnej i Australii. To kolejna z idei inspirowanych ruchem Slow Food, która z powodzeniem została wprowadzona w życie. O ślimaka nie jest łatwo, poprzeczka jest zawieszona wysoko. Miasto musi spełnić wiele kryteriów. Bogata historia, zabytki czy tradycje to dopiero karty wprowadzające do gry o elitarny tytuł i logo. Polska dorobiła się sześciu ślimaków, w tym aż pięciu na Warmii i Mazurach.

Ślimak motywator

Kto uważa, że Slow Food to tylko wąska grupa smakoszy dobrego jedzenia  jest w dużym błędzie. To już potężna i opiniotwórcza siła, która stawia na jakość życia, zrównoważony rozwój i przyjazne środowisko.

Slow Food jako czytelna opozycja do wszelakich zunifikowanych amerykańskich wymysłów gastronomicznych podbijających świat pod szyldem Fast Food narodziła się we Włoszech.  Pomysł Carlo Petriniego w ciągu paru lat przybrał postać wielkiego międzynarodowego ruchu społecznego. A wszystko zaczęło się w Rzymie przy Schodach Hiszpańskich…

Otwarto tam restaurację sieci McDonalds. Fast Food w kultowym rzymskim zakątku?

Miarka się przebrała! Walka z jedną lokalizacją stała się wkrótce czymś więcej – wielką obroną dobrej, opartej o naturalne lokalne produkty kuchni i propagowaniem najlepszych tradycji w gastronomi. Idea slow food  wybiegła wówczas daleko poza granicę Italii.

W roku 1996 Ruch Miłośników Slow Food zaangażował się w międzynarodowy projekt  Arka Smaku, co oznaczało rozszerzenie aktywności ze spraw czysto kulinarnych na zagadnienia ekologicznego wytwarzania pożywienia, ocalenia ginących gatunków roślin i zwierząt oraz edukację w obszarze wytwarzania pożywienia i jego konsumpcji.

W roku 1999 powstała idea Cittaslow, inaczej Slow Cities, organizacji zrzeszającej miasta kultywujące idee lansowane przez Slow Food i tzw. Slow Movement.

I wtedy wymyślono ślimaka.

Aby wejść do elitarnego grona nie wystarczą dobre chęci włodarzy miasta. Miasta o populacji nie większej niż 50 tyś. mieszkańców muszą mieć swoją ciekawą historię, zadbane zabytki, gastronomię kultywującą regionalne produkty i kuchnię, muszą też dbać o harmonijny rozwój oraz spełniać wiele warunków związanych z ochroną środowiska.

W Polsce pierwszy w elitarnym gronie znalazł się Reszel, potem dołączyły do niego Biskupiec, Bisztynek i Lidzbark Warmiński. Obecnie w Cittaslow znajduje się także Nowe Miasto Lubawskie i jedyny przedstawiciel Wielkopolski Murowana Goślina. Łatwo policzyć, że 5/6 ekipy polskich ślimaków to reprezentanci Warmii i Mazur.

Nic dziwnego, że ten region Polski, aktywny także z racji kampanii promocyjnej Mazury-Cud Natury  latem 2011 roku był gospodarzem IV Międzynarodowego Zgromadzenia  Cittaslow. Do Lidzbarka Warmińskiego zjechało 160 delegatów z 19 krajów, w tym wyjątkowo liczna ekipa… gospodarczego tygrysa Azji, czyli Korei Płd.

To wręcz zadziwiające! Azjaci – symbol pracowitości, workoholizmu, pośpiechu i… aż 12 koreańskich miast „spowolniło”, spełniło wszystkie warunki i dołączyło do elitarnej rodziny spod znaku ślimaka!

Gian Luca Marconi – Przewodniczący Cittaslow konkluduje:

…Przyjmując model życia w tempie „slow” nie popadamy w rozleniwienie i nie oddajemy się wyłącznie błogiej rekreacji, przez co umykają nam okazje stymulujące rozwój i modernizację służące naszym społecznościom. Absolutnie tak nie jest, choć znakiem graficznym miast sprzymierzonych w sieci jest ślimak. Ten pomarańczowy symbol przyniósł nam sukces stając się rozpoznawalną i uznaną marką usług turystycznych na świecie. Chcemy być oazami spokoju w życiu pełnym pośpiechu. Zależy nam też na poprawie jakości życia. To tak mało, ale zarazem tak wiele…

To brzmi ciekawie, zawodowi marketingowcy natychmiast podchwycą słowa będące kwintesencją ich pracy: sukces i rozpoznawalna, uznana marka usług turystycznych na świecie.

Czyżby to był wstęp do kreacji nowego, elitarnego produktu zwanego Slow Incentive?

Tak czy inaczej, całkiem młode pojęcie „slow travel” idzie dobrymi tropami przetartymi przez slow food.

Decydenci i koneserzy

Slow Food, Slow Movement, Slow Cities … wkrótce też w całkiem  naturalny sposób powstało i rozwinęło się pojęcie slow travel. Skoro są miasta ze znakiem ślimaka, to są i ludzie, którzy traktują to jako pomoc, czy drogowskazy, do planowania ciekawej podróży. Czyż nie jest podobnie z listą światowego dziedzictwa kultury UNESCO, która nobilituje wybrane światowe  zabytki do elitarnego grona miejsc, które warto obejrzeć?

Oczywiście, nie  przeceniajmy sprawy, że ślimak stworzył pojęcie slow travel i nam ułoży program wyjazdu, ale jadąc np. do Włoch czy Hiszpanii i znając ideę Cittaslow z pewnością postaramy się zajrzeć do miasteczek z logo Cittaslow. Ślimak nam mówi, że tu zjemy lokalne dania, prześpimy się w ciekawym miejscu, znajdziemy tradycyjne produkty i wyroby bez etykietki „Made in China”, rozejrzymy się po okolicy, a może i całym regionie…

I vice versa – slowingowy Niemiec, Holender czy Włoch musi zwrócić uwagę na region w Polsce, gdzie jest aż pięć „ślimaczych miasteczek”. Czy się pomyli?

Slow travel  to podróż o niepowtarzalnej „recepturze”, składnikach i programie, jak dania kuchni slow food.

Aby uprawiać slow Ravel, trzeba byś smakoszem podróżowania i zarazem  pasjonatem otwartym na różnorodność świata i obyczajów, koneserem mikroświatów z ich niepowtarzalną kulturą, przyrodą, stołem i łożem.

Szanowni koneserzy rynku MICE /Meetings-Incentives-Conventions-Exhibitions/, ze szczególnym wskazaniem na ekspertów i menedżerów z segmentu incentive travel!

Co wam to przypomina?

Brzmi jakoś znajomo, pachnie… tym, co możemy nazwać… alchemią incentive!

A – niepowtarzalna receptura, czyli program;

B – jakość składników, czyli hotel – gastronomia – logistyka komunikacyjna;

C – różnorodność świata i obyczajów, czyli efekt pozytywnej niespodzianki zwany „wow factor”, pozytywne emocje, radość odkrywania.

To wszystko są zasady, którymi kieruje się rzetelny i kreatywny incentive operator i firma eventowa.

Czy slow travel może coś łączyć z turystyką motywacyjną?

Może fakt, że z definicji  incentive travel to absolutne zaprzeczenie turystyki masowej, szybkiej i byle jakiej? Nie dajcie się zmylić wyjazdom typu pseudo-incentive, gdzie relatywnie duże grono osób z firmy leci czarterem do ciepłych krajów i daje w rurę, jak kibole wracający z meczu. Mówimy o prawdziwym incentive!!!

To podróże dla najlepszych z najlepszych, fundowane przez firmy, jako nagroda  dla pracowników,  partnerów, dealerów i kluczowych klientów.

Czy świetnie wyedukowani decydenci światowych firm mogą nie znać światowych trendów,  nie wiedzieć o sile ruchów ekologicznych, modzie na zdrowe życie, dobrą kuchnię i aktywny wypoczynek?

Czy jadają w McDonaldach?

Czy kupują wino w supermarketach?

Większość z nich to w życiu prywatnym wyznawcy idei Slow Food gotowi zapłacić dużo więcej za stek z ekologicznego gospodarstwa przyrządzonego w restauracji, gdzie szef kuchni zna pochodzenie większości produktów, czy za wino z tradycyjnej renomowanej winnicy. Gotowi zapłacić za siebie, ale czy też gotowi zafundować to najlepszym swoim pracownikom?

A przecież nie tylko o stek i wino sprawa się rozchodzi…

Elity i Slow Life

Slow Food  to coś więcej, niż tylko dobra kuchnia oparta na najlepszych naturalnych produktach, wielowiekowej tradycji i ekologii – to już filozofia pojmowania świata i jego ekosystemu, jako wspólnego dobra, to idea  zawarta w nowym programie o światowym zasięgu zwanym Terra Madre – Matka  Ziemia.

Ewolucje Slow Food najlepiej oddaje przesłanie: „od jakości pożywienia do jakości życia”

A wspomniany światowy zasięg tej non-profit organizacji gwarantuje blisko 100 tyś. członków w 132 krajach aktywnie działających w tzw. conviviach.

Firmowane przez Slow Food targi zdrowej żywności otwierają świat dla renomowanych i niepowtarzalnych lokalnych produktów. Ale to świat musi po nie jechać tam, gdzie są tradycyjnie wytwarzane od wieków w swoim naturalnym środowisku, zgodnie z naturalnym od wieków rytmem pór roku.

Paradoksalnie – elity zglobalizowanego świata w czasie wolnym szukają wytchnienia i spowolnienia przy stole zastawionym zdrowymi naturalnymi produktami, blisko natury, w łożu wkomponowanym w sielankowy pejzaż ogrodu, klubu golfowego, parku czy lasu.

Czy podróż motywacyjna, integracyjna, lojalnościowa pracowników, dostawców, dystrybutorów nowoczesnej firmy może być w XXI wieku pozbawiona akcentów ekologicznych czy kulturowych propagowanych przez SLOW MOVEMENT?

Najwyższy więc czas zawrzeć sojusz kreatywnych biur podróży i firm eventowych z elitarną grupą polskich producentów, restauratorów, hotelarzy, gestorów Spa, czy  usługodawców aktywnych na forum Slow Movement.

Pomyślmy o stworzeniu polskiego produktu pod znakiem Slow Incentive.

A nasze propozycje już wkrótce na Slow Poland.

cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *