SLOW COMMENTS – Pałą w pieroga!

V Warmińska Biesiada Pierogowa, Biesowo koło Biskupca, sobota 13 sierpnia 2011 roku… Luz, klimat sielskiego pikniku, kapryśne lato wciąż w pełni. Uśmiechnięte gospodynie z gościnnej Warmii napiekły, nagotowały i nasmażyły stosy przepysznych pierogów. Trwa akcja promująca Pieróg Warmiński, znakomita lokalna inicjatywa w duchu zaprzyjaźnionego z nami Slow Food, sensownie wspierana przez samorząd regionu, w którym aż pięć miast (na sześć w całej Polsce) należy do słynnej Cittàslow, Międzynarodowej Sieci Miast Dobrego Życia. W tym także i czyściutki, urokliwy Biskupiec, pokazujący wszem i wobec, że nawet w strefie biedy i strukturalnego bezrobocia można działać i myśleć pozytywnie. Na miejscu radosne tłumy mieszkańców okolicy i wakacjuszy, zadowolona miejscowa władza i aktywny samorząd. Do tego niezbędne dla wydobycia pełni smaku, schłodzone piwo, z umiarem polewane – jakżeby inaczej – przez gaszącą zbiorowe pragnienie straż ogniową.

Niestety, uczynni chłopcy zapomnieli… kas fiskalnych.

Zaraz po otwarciu imprezy do akcji ruszają odziani na czarno pałkarze z Izby Celnej i Urzędu Skarbowego. W nerwowej atmosferze, wśród okrzyków niedowierzania, gwizdów i płaczu zlęknionych kobiet i dzieci, następują służbowe czynności kontrolne, bez wątpienia zgodne z setką urzędniczych procedur, zarządzeń, instrukcji i innych wykwitów chorego państwa. V Warmińska Biesiada Pierogowa, proszę publiczności, jest bowiem wydarzeniem na pozór tylko legalnym, mimo prezencji lokalnych i nie tylko lokalnych czynników (a był obecny nawet Bogdan Borusewicz – marszałek Senatu, byli przedstawiciele wysokich władz z Olsztyna). I jako taka zasługuje na energiczną interwencję spasłych karków, klnących pod nosem, że inkryminowane piwko trzeba w świetle prawa zabezpieczyć przed przestępczą konsumpcją nieodpowiedzialnego tłumu. Hm, o ileż milej byłoby wychłeptać wraz z gośćmi Biesiady… Niestety, upierdliwcy, którzy nas tu nasłali, nie dadzą, psy ogrodnika…

Ciekawe, czy pan Borusewicz, współtwórca teoretycznie obywatelskiego państwa, solidnie chyba i solidarnie z ludem upokorzony, ma zamiar szepnąć parę słów temu i owemu. Że pryncypialna walka z beczką ludycznego piwa nie jest mądrym działaniem przed jesiennymi wyborami. I że powinien to zrozumieć nawet minister finansów i cały jego pion. Radziłbym. Bo jak tak dalej pójdzie, przed głupotą i bezczelnością „władzy” obronią nas dopiero tacy, po których już tylko potop.

Żeby chociaż piwa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *