Singapur – miasto w ogrodzie

Want create site? With Free visual composer you can do it easy.

 

Idzie wiosna, bociany już do nas lecą, właśnie minęły Bosfor, ale zanim zazieleni się Polska i wypełnią ptasie gniazda odetchnijmy bujną przyrodą i mądrością Dalekiego Wschodu. Slowingowe ścieżki na przedwiośniu powiodą nas nie do tropikalnej dżungli Malezji czy Tajlandii, na Bali czy Cejlon, ale do miasta, które jest fenomenem w światowej skali. I nie mamy na myśli doskonale znanego fenomenu gospodarczego. Otóż Singapur zyskuje krok po kroku i w pełni świadomie miano „city in a garden” – miasta w ogrodzie, a nie jak dawniej mawiano miasta pełnego ogrodów. Czy uwierzycie, że gigantyczna i na wskroś nowoczesna 5-milionowa metropolia o powierzchni ciut większej niż Warszawa, a zarazem jeden z największych portów świata, bardziej przypomina przyjazny ludziom i naturze ogród, niż zatłoczony i zabetonowany moloch?

A developerzy znają tam swoje miejsce w szyku… albo też są so slow?!

Miasto Lwa

Miasto Lwa, w sanskrycie Singapura, to miasto–państwo, a zarazem wyspa na północy oddzielona od Półwyspu Malajskiego cieśniną Johor, a na południu Cieśniną Singapurską od Indonezji. Długość wyspy to tylko dystans biegu maratońskiego, czyli 42 km, a szerokość to zaledwie 23 km. W lutym roku 1819, gdy tutejsza osada rybacka przy ujściu rzeki liczyła 500 osób, Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska kupiła od sułtana Johor kawałek ziemi na wyspie na założenie swojej faktorii handlowej. Miarą kupionego terytorium był zasięg strzału armatniego. Pomysł był doskonały, gdyż za jedyne 2300 dolarów rocznej opłaty i sfinansowania sułtanowi budowy meczetu, Anglicy zyskali strategicznie położone miejsce na najważniejszym szlaku morskim prowadzącym z Oceanu Indyjskiego na Ocean Spokojny. To zasługa sir Thomasa Stamforda Raffles’a, urodzonego na pokładzie statku ubogiego syna kapitana floty handlowej, który już w wieku 14 lat zaczął pracę w Kompanii, jako goniec. W miejscu założonej faktorii znajduje się dzisiaj dzielnica kolonialna ze słynnym budynkiem Klubu Krykieta z lat 50-tych XIX wieku i oczywiście pomnikiem niezwykłego self-made mana sir Thomasa.

Sir Thomas Stamford Raffles

Business District

 

 

 

 

 

 

 

 

Historia Singapuru – od malutkiej angielskiej faktorii w XIX wieku po wielkie i niepodległe centrum komunikacyjno-handlowe całej Azji wieku XXI – jest niezwykła i jedyna w swoim rodzaju. Jedyna, gdyż nie ma w całej Azji ani jednej metropolii ani państwa, które swoje niewiarygodne bogactwo i pozycję na rynkach światowych oparło na multikulturowym społeczeństwie i wielobarwnej mieszance etnicznej. Chińczycy, Malajowie, Hindusi, Europejczycy z przewagą Anglików i w mniejszości inne nacje reprezentujący zarazem wszystkie ważne religie świata żyją w harmonii unikając konfliktów toczących współczesny świat. Co ciekawe, żyją nowocześnie i komfortowo, a jednocześnie z wielkim poszanowaniem swoich tradycji.

Little India Singapur (2)

meczet Abdul Gaffour

 

 

 

 

 

 

 

Z dala od pośpiechu

Spacerując dzielnicą Little India i uliczkami pobliskiej dzielnicy arabskiej (Arab Quarter) mam wrażenie, że jestem gdzieś daleko od pośpiechu zglobalizowanego świata. Mijając kolorowe okiennice domków w stylu kolonialnym słucham opowieści naszego lokalnego, fantastycznego przewodnika Mr Bhajana Singha, z urodzenia Sikha, kultywującego swoje tradycje a zarazem znakomicie wykształconego Singapurczyka. Na ulicy Serangoon Road spotkamy wszystko w stylu hinduskiego slow, od jedzenia po rękodzieło, w pobliżu jest lokalny Tekka Market, gdzie można kupić wszystko, od żywych krabów po głowy kozłów i zjeść najlepsze w mieście curry z mięsem. W Little India znajduje się pięknie odnowiony stary meczet Abdul Gaffour, a tuż obok uwijają się mistrzowie w układaniu – z kwiatów jaśminu, róż i nagietków – girland do składania w ofierze. Zwraca uwagę czystość ulic i chodników, owszem, dookoła egzotyka architektury różnych stylów, bujność kolorów, ornamentyki, zabudowy, kramów, sprzedawanych artykułów, strojów, a zarazem brak typowego dla tej orientalnej azjatyckiej egzotyki tabunu żebraków, porzuconych śmieci, chaosu i bałaganu. Cóż, w całym Singapurze za rzucenie niedopałka czy wyplucie gumy do żucia grożą dotkliwe mandaty. Meczet, kolorowe hinduskie świątynie czy zabytkowa pobliska katolicka Katedra Dobrego Pasterza sąsiadują ze sobą w pełnej harmonii w krzyżówkach tradycyjnych, zadbanych, kolorowych uliczek o parterowej zabudowie.

Mr.Bhajan Singh doskonały przewodnik

Little India Singapur

 

 

 

 

 

 

 

 

Turystyka przede wszystkim

To wielki skarb Singapuru. Poruszamy się na luzie jakby w innym, dawnym i tradycyjnym slow–świecie różnych kultur, a na horyzoncie, bardzo bliskim horyzoncie, widzimy nowoczesne drapacze chmur dzielnicy biznesu. Bhajan jest dumny, że władze Singapuru dbają o ten tradycyjny mikro-świat tuż obok centrum miasta. Ceny gruntu są tu astronomiczne, wielkie developerskie spółki z wielką ochotą zbudowałyby tu kolejne wysokościowce dla wielkich światowych korporacji, które mają w Singapurze swoje siedziby. Ale tu nie tylko rządzi pieniądz – mądrość władz miasta-państwa gwarantuje równowagę między nowoczesnością i tradycją, rodzinnym biznesem z lokalnych bazarów a gigantami światowego biznesu.

To może dlatego, w przeciwieństwie do takich bogatych metropolii jak stolica Tajwanu Taj-Pei, do Singapuru przyjeżdża się nie tylko w celach biznesowych, ale przede wszystkim turystycznych. Nic w tym dziwnego, że Lonely Planet okrzyknęło Singapur mianem Top Destination 2015 roku.

Gardens Exterior - Evening

Nie będziemy teraz wyręczać dobrze napisanych przewodników po Singapurze, jest tu co zwiedzać, jest wiele doskonale opisanych atrakcji i bynajmniej nie kończą się one na spacerku po Little India, Chinatown czy też pełnej zabytków dzielnicy kolonialnej. Jako slow-podróżników fascynuje nas mądrość włodarzy miasta w harmonijnym łączeniu rozwoju ultranowoczesnej metropolii na małej i ograniczonej powierzchni z naturalną przyrodą i życiem blisko natury. Ta mądrość jest widoczna gołym okiem na każdym kroku. Najlepiej zrobić więc jeszcze jeden krok ku windom słynnego Marina Bay Sands Hotel i wjechać na 67 piętro na taras widokowy tego futurystycznego hotelu. Pytanie, którą windą? W rzeczywistości Marina Bay Sands Hotel to trzy szklane wieżowce zwieńczone wspólnym dachem dłuższym od leżącej wieży Eiffla. Jednym ów dach przypomina stojący na redzie statek, mnie bardziej gigantyczną deskę windsurfingową, na której zbudowano duży basen dla gości zamieszkujących 2561 hotelowych pokoi. Tak czy inaczej efekt jest imponujący. Z basenem sąsiaduje taras widokowy dostępny za opłatą takim pospolitym turystom jak ja. Z tarasu doskonale widać panoramę Singapuru, a czasami nawet skrawek stałego lądu.

Marina Bay Sands Hotel

Gardens by the Bay

 

 

 

 

 

 

 

 

Gardens by the Bay

Dla mnie najważniejszy jest widok na kolejny singapurski ewenement: ogrody zwane Gardens by the Bay. Otóż u moich stóp rozpościera się otoczona wodami zatoki duża zielona przestrzeń, z której – w samym środku – wystają gigantyczne futurystyczne drzewa tzw. Supertree przypominające drzewa z filmu Avatar, w dodatku połączone na wysokości 22 metrów kładką dla turystów zwaną OCBC Skyway. Tą przestrzeń zamykają nad wodą dwie gigantyczne kopuły z daleka podobne do słynnej opery w Sydney w wersji bliźniaków. Jedna z nich to tzw. Flower Dome, – kopuła kwiatów, druga to Cloud Forest – kopuła kryjąca tropikalny, wiecznie zielony las.

OCBC Skyway Supertrees - Night View

To nie ekstrawagancja architektów, ale cel powstania ogrodów zaowocował tą futurystyczną architekturą godną twórców Avatara. Otóż te niezwykłe kopuły i super drzewa gwarantują odpowiedni mikroklimat dla zgromadzonych tu 500 tysięcy różnych żywych roślin ze wszystkich kontynentów. Tak, to nie pomyłka – słownie pół miliona żywych zadbanych roślin zgromadzonych pod szkłem w specyficznym mikroklimacie. To zostało już odnotowane w księdze rekordów Guinnessa 2015, jako największy szklany ogród świata.

Baobabs - Night View

Flower Dome

 

 

 

 

 

 

 

 

I patrząc z góry na ten zielony, niesamowity pejzaż Gardens by the Bay w bliskim sąsiedztwie słynnego hotelu i wybrzeża uświadamiam sobie odwagę decydentów, którzy oddali hołd przyrodzie za niewyobrażalne pieniądze – te wydane i te, które można by było łatwo pozyskać od wielkich inwestorów. Ale czyż nie o to chodzi w mądrym zarządzaniu miastem w dłuższej perspektywie?

Cloud Walk at Night

To nie „pazerny polski kapitalizm” oddający developerom wszystko co się da zabudować bez patrzenia w przyszłość! Tu w Singapurze – mieście wielkości Warszawy – projekt City in a garden to jedna z inwestycji w przyszłość, ekologiczną przyszłość, jakże ważną dla kolejnych pokoleń. Jej kolejnym elementem jest będący w realizacji tzw. Park Connector Network – połączenie wszystkich 40 parków, ogrodów i rezerwatów przyrody Singapuru bezkolizyjnymi ścieżkami dla spacerowiczów, joggingerów i rowerzystów. Ma ich być łącznie 200 kilometrów – jest już ponad 100. Dodajmy jako ciekawostkę, że jest co łączyć, np. singapurska wersja nowojorskiej Fifth Avenue czy paryskich Champs Elysees, przecinająca centrum miasta luksusowa Orchard Road, jest zwieńczona założonym w 1859 roku Ogrodem Botanicznym i Narodowym Ogrodem Orchidei.

Supertree Grove

Symphony Orchestra 2012

 

 

 

 

 

 

 

 

Urzeczony widokami opuszczam słynny hotel i ruszam na podbój szklanej świątyni przyrody. Flower Dome – urzeka zapachem 30 tysięcy żywych roślin pogrupowanych według kontynentów na ogrody: śródziemnomorskie, południowo–afrykańskie, amerykańskie, kalifornijskie i australijskie. Są jeszcze inne zakątki, gdzie spotkamy 1000-letnie drzewa oliwne i niezwykłe baobaby. Nie sposób tego opisać, to trzeba zobaczyć, powąchać, otworzyć zmysły, znieruchomieć, przemedytować… To samo w sąsiedniej kopule Cloud Forest, gdzie puszczański spacer doprowadza nas do wodospadu o wysokości 35 metrów. Spotkamy tu drzewa z tropikalnych puszcz całego świata, a potem schodzimy do pawilonu 5 Degrees.

1,000 Year Old Olive Tree

Cloud Forest - Waterfall at Night

 

 

 

 

 

 

 

 

I tu przeżywam szok. Na wielkim ekranie można obejrzeć wizualizację efektu cieplarnianego, który grozi Ziemi jeżeli nie zmienimy radykalnie jej rabunkowej eksploatacji z wycinaniem tropikalnych puszcz na czele. Krok po kroku oglądamy stopniowy wzrost temperatury i jego efekty w roku 2020, 2040, 2060, 2080 i 2100. Wszystkie symulacje to efekt pracy sztabu naukowców, specjalistów z różnych dziedzin i wierzcie mi – budzi grozę! Cała nadzieja, że najmłodsi widzowie, a w śród nich przyszli politycy, biznesmeni, decydenci wezmą sobie do serca i umysłu obrazki, które tu oglądamy.

Cloud Forest - Earth Check

To konsekwentnie robią włodarze Singapuru dając sygnał, że można zarządzać gigantyczną metropolią łącząc ekologiczne myślenie i edukację z wielkim biznesem i wygodą życia mieszkańców o wielokulturowych korzeniach.

 

Warto wiedzieć

Polecamy świetny przewodnik Elizy Waluś „Singapur”. Seria: Miasta Marzeń. Biblioteka Gazety Wyborczej

Ciekawe linki:

Marina Bay Sands

www.gardensbythebay.com.sg

www.nparks.gov.sg

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *