Roztocze i Strategia Odyseusza

O magii krainy zwanej Roztoczem pisano już w czasach renesansu. Zauroczony jej pięknem Jan Zamoyski, założyciel Zamościa, utworzył w jej sercu słynny do dzisiaj Zwierzyniec. W tej pagórkowatej krainie porośniętej gęstym lasem bukowym i jodłowym, przypominającym lasy karpackie i przecinanej licznymi rzeczkami, wielki kanclerz – doradca czterech królów – znalazł sobie oazę spokoju, budując dwór myśliwski i łowiecki rezerwat. A był to wybór doskonały. Roztocze dawało obfitość zwierzyny i ryb, drewna i miodu, a liczne podziemne źródła zasilały strumienie tworzące w swoim nurcie małe wodospady zwane szumami. Dzisiaj Zwierzyniec to uroczy leśny kurort i brama do magicznego Roztoczańskiego Parku Narodowego.

Kraina spowolnienia

Wędrówki po Roztoczańskim Parku Krajobrazowym i nocleg w Zwierzyńcu to dopiero przystawka do smakowitego dania jakim jest Roztocze.

Sam Roztoczański Park Narodowy nie jest duży, ale równie atrakcyjna dla slowingowca jest jego otulina i pobliskie parki krajobrazowe: Krasnobrodzki, Południoworoztoczański, Szczebrzeszyński i Puszczy Solskiej. Wędrując ze Zwierzyńca spod siedziby dyrekcji parku wchodzimy zaraz na ścieżkę przyrodniczą „Na Bukowej Górze”. Za chwilę przemierzamy już piękny bukowy las, a za nasz wysiłek dostajemy po przejściu blisko dwóch kilometrów nagrodę w postaci jednego z najpiękniejszych punktów widokowych Roztocza.

Górecko Kościelne

Widzimy w oddali miejsca, które warto odwiedzić, piękne i kuszące każdego wędrowca, kryjące pod osłoną drzew rezerwaty przyrody, szumy i malutkie wioseczki. I rodzi się pytanie- odwieczny dylemat slowingowca – kiedy i gdzie na tym Roztoczu umieć spowolnić, jak spokojnie kontemplować boski pejzaż niczym z płótna impresjonisty gdy kusi tyle atrakcji dookoła? Najlepiej przyjechać na Roztocze na dłużej, na tydzień, na dwa, wybrać fajne slow-gniazdo, agroturystykę czy pensjonat i wędrować, wędrować bez pośpiechu – pieszo, rowerem, kajakiem… rozkoszować się każdym dniem i każdą nową wyprawą. Proza życia tnie jednak czas na poezję…. wymusza, że takowe małe a bajkowe krainy zostawiamy sobie najczęściej tylko na weekend, bo urlop krótki, bo rodzinne obowiązki, a wakacje to koniecznie morze, jeziora lub czarter do ciepłych krajów.

Rada jest jedna: jeżeli chcemy porozkoszować się Roztoczem w 2-3 dni to nie wpadajmy w paranoję tzw. zaliczania w pośpiechu wszystkich tutejszych atrakcji. Roztocze to cudowna kraina do kontemplacji. Lepiej tu przyjechać kilka razy, a za każdym razem odkrywać nowe miejsca, pamiętając o rozkoszowaniu się też kulinarnymi skarbami tego regionu.

Kościoły Górecko Kościelne i Zwierzyniec

Uwierzmy tu Strategii Odyseusza.

Czas na małą dygresję nałogowego slowingowca. Na łamach naszego portalu recenzowaliśmy onegdaj słynną książkę wybitnego niemieckiego dziennikarza Ulricha Schnabela pt „Sztuka Leniuchowania. O szczęściu nic nierobienia”.

Ulrich Schnabel jest fizykiem z wykształcenia i wybitnym dziennikarzem, redaktorem naukowym tygodnika „Die Zeit”, autorem wielu artykułów na temat badań nad mózgiem i świadomością. Jego dorobek bynajmniej nie wygląda na dorobek leniucha, a jednak to on, laureat prestiżowej nagrody „naukowa książka roku w Niemczech” namawia swoich czytelników, aby stworzyli sobie własne wyspy lenistwa.

Strategia Odyseusza to symboliczne określenie antidotum autora na permanentne rozproszenie i pośpiech i tzw. ADT / Attention Deficyt Triat /, czyli nabytą niezdolność koncentracji – zmorę współczesnego człowieka.

Rezerwat Czartowe Pole

I oto kontemplując sobie malowniczy pejzaż z Bukowej Góry, a zarazem czerwcowe kolory i twórczą ciszę przyrody, wypełnioną szumem buków i ptasimi zaśpiewami, widzę jakie spustoszenie sieje w naszych głowach cywilizacja pośpiechu i globalnego ataku milionami informacji. Niestety teraz w każdej grupie turystów ujawniają się nawet w najpiękniejszych miejscach niecierpliwcy i „Fasty”. Zdążą tylko zapozować sobie do zdjęcia, wysłać je smartfonem gdzieś tam i temat traktują za zaliczony… I już się zaczynają podgadywanki i ponaglanka innych: po co tu tyle czasu gapimy się na pejzaż, a co będzie na kolację, dlaczego tyle czasu tu szliśmy bo można było bliżej podjechać itp. To nie tylko zmora zorganizowanej turystyki – to syndrom choroby toczącej współczesnego człowieka. Unikamy rozkoszy kontemplowania chwili, nie umiemy być szczęśliwi tu i teraz, nie umiemy odłożyć gadgetów chociażby na czas spaceru, zostać sam na sam z przyrodą, swoimi myślami i jestestwem.

Krasnobród

Kręcimy się w kółko w zalewie informacji udając kreatywnych – uważa amerykański psycholog Hallowell. W micie o Odyseuszu jest wątek kuszących cudownym śpiewem i wiodących żeglarzy na zatracenie pięknych Syren. Jedynym wyjściem przed śmiertelną pokusą jest przywiązanie żeglarza do masztu. Zrobili to na prośbę przebiegłego Odyseusza jego towarzysze i mimo późniejszych błagań o uwolnienie uchronili od śmierci.

Ulrich Schnabel nawiązuje w Sztuce Leniuchowania do prac socjologa Hartmuta Rosa, który alegorycznie traktuje Syreni Śpiew jako tysiące możliwości i pokus, którymi atakuje nas współczesny świat poprzez łącza internetowe. Aby nie pogrążyć się w tym chaosie należy „skrępować się samemu i dzięki temu nie ulec syreniej pieśni o nieograniczonych możliwościach”.

A ja, wiedząc o tym, skrępowałem się jak Odyseusz przed syrenią pieśnią o setkach atrakcji Roztocza i dokonałem wcześniej wyboru przyrodniczo-kulinarnego według dewizy: pejzaże, pstrągi i miody. Była więc wyprawa na Bukową Górę i spacer po Zwierzyńcu, słynnym także z zabytkowego browaru, był w slow-grafiku Krasnobród ze słynną kaplicą na wodzie i barokowym kościołem ufundowanym przez przebywającą tu na kuracji Marysieńkę – jeszcze wtedy Zamoyską, a potem Sobieską, były obowiązkowe szumy i dolina potoku Szum wraz z puszczańską osadą Górecko Kościelne ze słynnym modrzewiowym kościołem. A na deser przyrodniczych atrakcji – odlotowy przełom potoku Sopot pod Hamernią, czyli rezerwat Czartowe Pole. Wrażeń bez liku, ale tyle, aby mieć czas na degustację pysznych pstrągów w rewelacyjnej Chacie Rybaka w Bondyrzu nad Wieprzem. Oczywiście skorzystałem z rekomendacji przyjaciół i wpadłem kolejnego dnia do pobliskiej karczmy Guciów i prywatnego skansenu państwa Jachymków na zupę z młodych pokrzyw.

Chata Rybaka nad Wieprzem

Kolejną wielką atrakcją była wyprawa przez Szczebrzeszyński Park Krajobrazowy / oczywiście pomnik chrząszcza w Szczebrzeszynie zaliczony/ na unikalny miód fasolowy produkowany w gospodarstwie pasiecznym Ulik w Makrolipiu. Atrakcją Ulika oprócz degustacji i zakupu produkowanych tu miodów jest zwiedzanie z gospodarzem skansenu i podglądanie pszczół w pracy. W tym celu są ule, które mają z jednej strony szybę, aby podglądać pracowite pszczoły w pieleszach… domowych. Byłem na różnych safari w Afryce, grubego zwierza fotografowałem, nawet nosorożca, ale pszczoły z Roztocza to atrakcja sama w sobie. Wraz ze zdjęciem chrząszcza grającego na skrzypcach to niezły zestaw.

Roztocze Karczma Guciów i ule

Niepowtarzalne dwa dni na Roztoczu… dużo wrażeń, ale jeszcze więcej zostało na kolejną slow-wyprawę. Na szczęście lato dopiero się zaczęło…

 

Ciekawe linki:

www.pstragroztocza.pl

www.ulikroztocze.pl

www.guciow.pl

www.roztoczewita.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *