PODLASIE pachnące WIOSNĄ – Część I

Want create site? With Free visual composer you can do it easy.

Przemierzyłem świat wzdłuż i wszerz, od Ziemi Ognistej i Wyspy Wielkanocnej po Okinawę, bezludnych saharyjskich gór Ahaggar po Wielką Rafę Koralową, ale uwierzcie mi, że zawsze czekam z utęsknieniem na wiosnę, tą późną zieloną wiosnę na Podlasiu i Suwalszczyźnie. Może to bociany wiedzą najlepiej co dobre… one trochę świata widziały i zawsze wracają. Uwielbiam podlaskie szlaki i zawsze czekam na chwile, gdy pokażą się w majowym słońcu.

Odsłona pierwsza, czyli zieleńszy odcień zieleni

Maj to cudowny impresjonista. Specjalnością artysty, którego zwę panem Majem Podlaskim jest zieleń. Toż to wystarczy spojrzeć na mapę Polski, aby wielkie plamy zieleni wykryć na północnych i wschodnich rubieżach kraju. Ale to tylko robota kartografa, który odzwierciedla rzeczywistość. Zielenią się na mapie województwa podlaskiego aż cztery parki narodowe, puszcze, lasy, bagna, torfowiska, rezerwaty przyrody czy najzwyklejsze łąki przecinane wijącymi się malowniczo rzekami na czele z Bugiem, Narwią i Biebrzą. I w ten pejzaż wkracza mistrz nad mistrze – Pan Maj Podlaski. Bogactwa natury ubiera w paletę barw innych o każdej porze dnia, innych po każdym załamaniu się światła na pierzastych chmurach, innych po gwałtownej majowej burzy, innych w Białowieży, innych nad Biebrzą, innych – a niby takich samych – bo po swojsku zielonych. Tam gdzie rzeki i brody, tam też od dawna osadnictwo i ślad ludzkiej ręki – obronne grody, zamki, miasta, osady, domy i świątynie, drewniane i murowane. Nazwa Podlasie nie pochodzi od prostego skojarzenia krainy „pod lasem” – to z optyki mieszkańców ziem ruskich lingwistyczne umiejscowienie osadnictwa Lachów – po prostu blisko Lachów, czyli Polaków. Tak więc Podlasie to dawne pod Lachami, to kraina pogranicza, styk Polski i Rusi, styk obyczajów, kultury i religii. Ta wielowątkowość kulturowa Podlasia w pejzażu, który w cudowny sposób zachowuje prawie średniowieczny układ puszcz i rzek, to dla smakosza podróżowania uczta magiczna pełna niezwykłych niespodzianek i łamigłówek historycznych.

 

 

Odsłona druga, czyli wielokulturowy klucz mądrości                                

Atrakcji i szlaków na Podlasiu dostatek i wakacji nie starczy, aby we wszystkim się rozsmakować. Ale oto przed przed nami slowingowcami stanęło wyzwanie, aby ludziom dojrzałym i mądrym, gdyż takich spotkamy na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, pokazać magię Podlasia w dwa dni i w budżecie raczej skromnym, za to z programem fascynującym i rozbujanym. I kości zostały rzucone… wyzwanie przyjęte. Oto i mała impresja z naszej wyprawy na Podlasie, której program zmieścił się w dwa majowe dni. Dodajmy – dni poza weekendem, kiedy nie ma na szosach szaleństwa wyjazdów i powrotów do Warszawy.

Ruszajmy zatem… Wystarczą dwie godziny jazdy z hałaśliwej stolicy i nadchodzi ukojenie umysłu i zmysłów. Wystarczy skręcić z trasy białostockiej w boczną szosę do Tykocina i już odnajdujemy się w innym , trochę nierealnym dla mieszczucha świecie bez presji i pośpiechu. Spacer po barokowym Tykocinie to pretekst i inspiracja do wielu opowieści. Z jednej strony urokliwe i ciche, pełne zabytków miasteczko, z drugiej wrota do Biebrzańskiego Parku Narodowego – domu dla 270 gatunków ptaków. Atrakcje największego polskiego parku to już temat na oddzielną wyprawę. Dzisiaj zajmujmy się Tykocinem. Zaczynamy od zwiedzania unikalnej barokowej synagogi z 1642 roku, przebudowanej w XVIII wieku, obecnie jest to muzeum. To piękny, artystyczny ślad po kulturze żydowskiej, która wszechobecna była na obszarze dawnego Podlasia aż do II wojny światowej. Wszyscy tykocińscy Żydzi zostali wymordowani przez Niemców w roku 1942 w pobliskim Lesie Stelmachowskim. Została pamięć, synagoga i… coś jeszcze – smaki żydowskiej kuchni. Kultywuje je urocza restauracyjka Tejsza położona nie opodal synagogi. Warto spróbować dań z menu Tejszy, ale też i uzbroić się w cierpliwość, gdyż Tejsza podaje dania w rytmie miasta – bardzo slow.

Sam tykociński rynek wraz z pierzejami imponuje śmiałością założenia, które czerpie wzory z barokowych placów francuskich. Pomnik Stefana Czarnieckiego z 1763 roku umiejscowiony na środku rynku dłuta Pierre’a Coudray przypomina ważny fakt w historii miasta – w roku 1661 zostało ono nadane Stefanowi Czarnieckiemu na własność za zasługi wojenne w czasie szwedzkiego potopu. Wschodnią pierzeję barokowego rynku tworzą późnobarokowy zespół klasztorny i kościół parafialny św. Trójcy z XVIII wieku oraz tzw. Alumnat wojskowy 1634-138, czyli dom emerytowanych oficerów. Dzisiaj w Alumnacie można nie tylko zjeść dania kuchni regionalnej, jak tykocińskie pierogi czy nadnarwiańskie pyzy, ale też przenocować. Tykocin, jak na małe miasteczko, to istna skarbnica zabytków. Wymieńmy jeszcze zespół klasztoru Bernardynów XVIII wiek – przebudowany w 1837 roku, domy z XVIII i XIX wieku i nowość w pejzażu miasta – odbudowany w 2012 roku zamek Zygmunta II Augusta pełniący funkcje hotelu, małego muzeum i animatora ciekawych wydarzeń i imprez nawiązujących do bujnej przeszłości miasta.

Wróćmy teraz do bocianów. Będąc w Tykocinie trzeba zajrzeć do pobliskiego Pentowa, które otrzymało tytuł Europejskiej Wioski Bocianiej. W odremontowanej stodole państwa Toczydłowskich znajduje się unikatowa Galeria Bociania, a na terenie gospodarstwa 19 bocianich gniazd i drewniana wieża obserwacyjna. Gospodarz uroczo opowiada o ptasim żywocie, a żywą ilustracją jego słów są bocianie rodziny, które tu mają gniazda. Cisza, spokój, ptasi śpiew, wszechobecne zapachy wiosny i podlaska paleta zieleni, aż chce się tu zostać na dłużej, są pokoje gościnne… niektórzy wpisują sobie od razu do kajecika telefon do Pentowa, wrócą tu jeszcze na dłużej…

Polecam również noclegi nad starorzeczem Narwi w Kiermusach, w otoczeniu pól i łąk – stoi tu stylowy, drewniany dwór z pięknym tarasem nad samą wodą. Ciepła, rodzinna atmosfera to bez wątpienia atut tego miejsca.

Stanica Rzeczna Łabędzie

stanica_rzeczna_labedzie_www.conceptravel.pl

Szukaj klimatycznych miejsc na wypoczynek w Polsce z Concept Travel

 

Ruszamy teraz do podlaskiej stolicy – Białegostoku. Kto zna Tykocin to już wie, że Białystok stał się Wersalem Podlasia, gdy już mijała sława Tykocina. A i tak wszystko w Białymstoku na nowo się zaczęło od Stefana Czarnieckiego, który otrzymał dobra białostockie wraz ze starostwem tykocińskim. Córka hetmana Aleksandra poślubiła Branickiego, a Jan Klemens Branicki najsłynniejszy inwestor białostocki, który doprowadził i pałac i miasto do miana jednego z najpiękniejszych w Polsce w wieku XVIII, był prawnukiem Stefana Czarnieckiego. Jednym słowem… wszystko w rodzinie. Broń Boże nie mylcie tylko zasłużonych Branickich herbu Gryf z Franciszkiem Ksawerym Branickim herbu Korczak wsławionym pojedynkiem z Casanovą w Warszawie i zdradzieckim udziałem w Targowicy. To zupełnie inna rodzina i inna opowieść, niestety Branicki z Białegostoku często kojarzony jest z Branickim rozsławionym pamiętnikiem słynnego uwodziciela Giovanni Giacomo Casanovy.

Podlaski Wersal i sam Białystok w majowym świetle jest urzekający! Niech żałują Ci, którzy gnają obwodnicą białostocką do Augustowa czy Suwałk i nie znajdują czasu na spacer po mieście. Zabytkowy Rynek Tadeusza Kościuszki tętni życiem i kusi dziesiątkami ogródków z jedzeniem i napojami rozlokowanych dookoła i na pięknie odnowionym deptaku jakim jest ulica Lipowa. Spacer po historycznym centrum miasta przeplatany popasem w kawiarnianym ogródku to istna przyjemność – niczym w Krakowie czy w Toruniu. A do dawnego Ratusza z XVIII wieku – obecnie muzeum – wpadamy, aby przywitać się z Jackiem Malczewskim, którego autoportret spotkamy w galerii muzeum obok autoportretu Stanisława Ignacego Witkiewicza. Idąc do słynnej cerkwi św. Mikołaja Cudotwórcy doskonale prezentuje się zamykający perspektywę ulicy Lipowej i górujący nad miastem smukły kościół św. Rocha o wysokości 83 metrów. To modernistyczne dzieło Oskara Sosnowskiego skończone w roku 1946. I oto Lipowa 15 – najpiękniejsza cerkiew Białegostoku, budowla starsza od św. Rocha o ponad sto lat. Zbudowana została na planie krzyża greckiego, a jej piękny ikonostas pochodzi z roku 1844. Od roku 1944 pełni funkcję prawosławnej katedry polowej Wojska Polskiego. Nasz spacer po zabytkach Białegostoku kończymy wizytą w neogotyckim ceglanym kościele katedralnym Wniebowzięcia NMP. Jego słynny dębowy ołtarz główny kojarzy nam się trochę z ołtarzem Wita Stwosza. Uroczo wygląda przytulony do monumentalnego czerwonego neogotyku malutki biały baroczek, czyli dawny kościół farny z XVII wieku. W skomplikowanych czasach zaboru rosyjskiego i jego rozbudowanej biurokracji łatwiej było zdobyć zezwolenie na tzw. przebudowę istniejącego kościoła niż na budowę nowej katolickiej świątyni i w efekcie mamy oryginalny białostocki biało-czerwony styk baroku z gotykiem. Czas na biesiadny oddech. W centrum miasta jest wiele miejsc, gdzie można zjeść obiad. Rozbiegamy się według swoich upodobań i sakiewki w różne przybytki gastronomii, a potem czas na nowe podlaskie atrakcje. Po południu czeka na nas sielska Kraina Otwartych Okiennic.

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

One thought on “PODLASIE pachnące WIOSNĄ – Część I

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *