Opiekunowie stada i trzody – malarstwo na szkle

Czemu niewiasty nie przepadały za św. Bernardem, co miał wspólnego z Templariuszami i dlaczego jest świętym… od miodu? Praktyki wotywne ludów słowiańskich i tęsknota za stepem. Kim była św. Rozalia i dlaczego stała się patronką… bydła? Jak Pan Bóg rozdaje dziewczynom urodę i która święta jest patronką od kotów – tych i wielu innych ciekawostek dowiesz się z trzeciej i ostatniej części wykładu mistrza Wojciecha.

 

Opiekunowie stada i trzody – święci Benon, Onufry, Mikołaj, Marcin, Roch, Walenty, Wendelin, przemienienie pańskie oraz Trójca Święta.

Już w tym śródtytule sygnalizujemy powagę zagadnienia w nieoficjalnym nurcie kultury religijnej w Polsce. Nie ulega najmniejszej kwestii, że w świetle chłopskich praktyk kultowych jakie się rozwinęły w kraju, nie rolnictwo lecz hodowla zwierząt ogniskowała religijne zainteresowania wiernych.

Wielość świętych patronów od bydła i koni, drobiu, a w ukryciu również świń, wreszcie swoista interpretacja naczelnych doktryn Kościoła Katolickiego – Przemienienia i Trójcy Przenajświętszej – mogłaby wskazać na istnienie w Polsce ludów pasterskich, przypominających swymi troskami i zamiłowaniami Mongołów, Kirgizów, Kazachów, Buriatów, Uzbeków oraz wiele innych azjatyckich grup ludnościowych, których ambiwalencja w stosunku do zajęć rolniczych jest powszechnie znana. Czy owe zdumiewające akty preferowania w najżarliwszych praktykach kościelnych spraw hodowlanych można zaliczyć do „faktu długiego trwania”? Czy błąka się w tym osobliwym wyróżnieniu hodowlanych zwierząt przez rolników coś z pamięci-tęsknoty za stadami i stepem, z którego przywędrowali Słowianie do zagospodarowanej wcześniej Europy przez ludy osiadłe? Rok obrzędowy Słowian zaskakuje każdego dociekliwszego badacza tym, że uroczystości, święta, wszelkie kulty o charakterze rolniczym mają uboższy zdecydowanie repertuar wykorzystywanych środków, aniżeli praktyki wierzeniowe związane z hodowlą. Przekonujemy się w pełni o tym poznając ofiary wotywne, wota proszalne i dziękczynne. Jeśli w praktykach wotywnych powszechnie występowały, lub jeszcze tu i ówdzie występują, wyobrażenia zwierząt, koni, źrebiąt, krów, cieląt, owiec oraz drobiu, to nieznane są z obszarów słowiańszczyzny wotywne wyobrażenia symbolizujące zajęcia rolnicze. Nie ma wotów kłosów zbóż czy wotów snopów tych zbóż. Jeśli chcemy spotkać się z symbolizacją p l o n u, musimy sięgać do tradycji kulturowej na ziemiach Galów czy ludów iberyjskich.

sw izydor

Z tego też kręgu kulturowego pochodzi hiszpański święty Izydor Oracz, od średniowiecza patron Madrytu. Ów święty w Polsce mało jest znany, a w kulturze chłopskiej z trudem udałoby się odkryć jego obecność. Ale ktoś powie, że nie ma w tej kulturze kultu św. Izydora Oracza, bo jego miejsce zajmuje święty patron od wody, jej nadmiaru lub niedostatku. A więc święty par exellence rolników. Niestety, bardziej hodowców, wypasających swe stada na łęgach, łąkach i błoniach nadrzecznych. Skutki najstraszliwszych powodzi zawsze najbardziej poruszają naszą wyobraźnię, kiedy widzimy bezbronne zwierzęta unoszone przez nurty wezbranych rzek. Równie porażających widoków doświadczali hodowcy zwierząt, kiedy panowała zaraza, plaga masowego pomoru koni, bydła, trzody chlewnej i owiec.

Do tych, minionych na szczęście czasów, odnoszą się praktyki święcenia i uroczystego okadzania przed kościołami hodowlanych zwierząt.

Św. Bernard

sw bernard

Ojciec marzył o karierze dla syna na dworze księcia Burgundii, ale plany Boże były zgoła inne. W samo Boże Narodzenie miało się pojawić Bernardowi Dziecię Boże i zachęcić chłopca, aby się poświęcił służbie Bożej. Kiedy Bernard miał 17 lat (1107 rok) umarła mu matka. Zwrócił się wówczas do Matki Niebiańskiej, by mu zastąpiła matkę ziemską. Będzie to jeden z rysów charakterystycznych jego ducha: tkliwe nabożeństwo do Bożej Matki.

Kiedy miał 22 lata, wstąpił do cystersów w Citeaux. Pociągnął za sobą wszystkich braci i wielu młodzieńców kolegów. (…) Żywoty św. Bernarda głoszą, że wśród niewiast powstała panika, iż nie będą miały mężów, bo wszystko, co było najszlachetniejsze, Bernard zabrał do zakonu.

Życiorys św. Bernarda jest długi i bogaty w wydarzenia. Artysta czytał tylko kawałkami, co popadło. Imię św. Bernarda jest związane z zakonem rycerskim templariuszy. Powołał ich do istnienia w 1118 roku rycerz francuski, Hugon de Pagnis. Mieli oni osłaniać pielgrzymów od napadów niewiernych, zapewniać im bezpieczeństwo i strzec Grobu Pańskiego.

Bernard przeciwstawiał się myśli Abelarda, zjednującego sobie „świat intelektualny” ówczesnej Europy. Zasłynął swymi pismami (m. in. O stopniach pokory i pychy, O Najświętszej Maryi Pannie). Uznany został Doktorem Kościoła w 1830 roku, a wcześniej Doktorem Miodopłynnym (ku uznaniu jego daru wymowy), stąd w Polsce jest patronem… pszczelarzy.

sw rozalia

 Św. Rozalia – patronka bydła?

Jest nią u nas w kraju od ok. połowy XVIII wieku Sycylianka św. Rozalia. Urodziła się w Palermo ok. 1130 roku. Co spowodowało ten zaszczyt i zarazem dosyć dziwne wyróżnienie osoby, która pokutując oddawała się nabożnym stanom najwyższej wzniosłości, a nie rozmyślaniom o stanie pogłowia bydła rzeźnego, cuchnących klaczy i ogierów, tudzież kapłonów i wszelakiego jazgotliwego drobiu?

Otóż, jak w przypadku innej Sycylianki, jeszcze w czasach starożytnych, św. Agaty, zdecydował tylko jeden niezwykły cud. Dodać trzeba od razu, że się ów cud wydarzył po śmierci świętej i rzecz szczególna, po upływie ok. 459 lat!

Nim powiemy o tym niebywałym fakcie, posłuchajmy jak ks. Wincenty Zaleski opisuje los świętej:

(…) Dziewczę miało przed sobą miraże szczęścia i sławy (była córką księcia). A jednak Rozalia wzgardziła ponętami świata i jako dziecię złożyła ślub dozgonnej czystości. Kiedy rodzice naglili córkę do małżeństwa, uciekła z pałacu na pobliską górę i tam jako pustelnica zamieszkała w jednej z grot. Żyła zaledwie 35 lat. Ks. Zaleski tłumaczy ten fakt niedostosowaniem księżniczki do pustelniczego bytowania.

Możemy obecnie wrócić do wątku niezwykłego cudu. W 1624 roku wykopano w Palermo, w jednej z tamtejszych grot, trumienkę ze szczątkami świętej. Panowała wówczas w mieście zaraza. I w czasie odnalezienia trumienki zaraza ustała. I w ten sposób pustelnica, dziewica, Sycylianka, z książęcego rodu w Palermo, Rozalia, stała się świętą od zarazy. Średniowieczne i późniejsze zarazy w Europie najbardziej wyniszczały stada zwierząt hodowlanych. Stąd św. Rozalia stała się pośrednio opiekunką owych zwierząt.

Popatrzmy na przedstawienie św. Rozalii. Oto przed nami postać dosyć zażywnej niewiasty, nie przypominającej w niczym pustelnicy, osoby długie lata przebywającej w grocie, a więc w wielce ciężkich warunkach. Szaty świętej są dostojne, rzec można takie, jakie przystoją osobie z książęcego rodu. To co jednak zdradza powinności tej, pozornie wolnej od trosk osoby, to ciemna czaszka trupia, jaką trzyma przed sobą święta. Efekt niedosłowności wysoce charakterystyczny w tradycji sztuki nieoficjalnej, naiwnej, to wdzięczne przechylenie głowy, a najważniejsze, wyraz twarzy ukojonej, słodyczy się malującej w ukazaniu ust i urody podbródka. Pan Bóg, aby dać dziewczynie urodę, dziobnął ją palcem w brodę. To obiegowe porzekadło znajduje w obrazku naszego artysty swój wizualny odpowiednik.

Za postacią świętej z lewej strony obrazu widzimy kapliczkę na wzgórzu, a bliżej planu pierwszego wieżę kościoła i już na pierwszym planie dwa bydlątka na grzbietach z kopytami wzniesionymi do góry – ani chybi znak morowego powietrza – oraz płonącą chałupę, a przed nią lamentujących gospodarzy z dzieciątkiem. Jedno z dwojga rodziców dzierży przed sobą gromnicę.

Tak jak poprzednie wizerunki świętych tak i ten św. Rozalii zachowuje swój styl, charakterystyczny dla malarstwa na szkle.

sw gertrudaŚw. Gertruda

Św. Gertruda, patronka kotów, to prawdziwe radowanie.

Oto o niej dane: Była Francuzką, a nie Niemką, jak Gertruda wielka, benedyktynka.

Zatem galijska, a nie germańska mentalność. Św. Gertruda żyła w VII wieku. Pochodziła z Brabancji, skąd pochodzą sławne w Europie do początków XX w. koronki brabanckie, niezwykle delikatne, używane w strojach dam wysoko urodzonych. Oto co pisze o Świętej w książeczce Joanna Płaza:

Bożym stworzeniem jest także kot. Mimo to bywały czasy, kiedy widziano w kocie nieodłącznego towarzysza wiedźmy i usprawiedliwiano takim mniemaniem zadawane biednemu stworzeniu tortury. Wspominając dzisiaj o tych okrucieństwach sprzed wieków, zwraca się uwagę bardziej na widowiskową, niż etyczną stronę zjawiska.

Zapomniana jest natomiast postać świętej Gertrudy, przeoryszy klasztoru w Nivelles. Za jej rządów ten brabancki klasztor stał się ośrodkiem wiedzy i kultury. Sława św. Gertrudy rozpowszechniła się przez następne wieki w całej średniowiecznej Europie, a także w piastowskiej Polsce. Ta mądra zakonnica uznana została, przy wszystkich swoich zasługach, także za opiekunkę zwierząt, będących przez wszystkie wieki naturalnymi sprzymierzeńcami człowieka w zwalczaniu dokuczliwych plag.

Ale oto w osobie św. Gertrudy mamy coś innego dosyć ważnego, mamy pierwszy przypadek patronactwa świętego bez jakichś szczegółowych powodów, bez faktów cudownych zdarzeń, które pozwalałyby rozumieć opiekuńczą rolę w stosunku do stworzeń nie mających najlepszej reputacji. A może święta, po prostu kochała koty w brabanckim opactwie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *