O pszczółce dobrodziejce w Qchni Artystycznej

Miód jest zdrowy – to wie każdy Polak i zjada średnio ½ kg miodu rocznie. O pszczoły się nie martwimy, bo zawsze były, są i będą, a pszczelarzy od wieków mamy dostatek. No i te miody pitne… polska tradycja, duma i smak – tylko dlaczego coraz trudniej je kupić ?

Idzie ku wiośnie, wyjadamy jeszcze stare zapasy miodu, a niebawem Matka – Natura wszystko znowu weźmie w swoje życiodajne ręce. Pszczółki wylecą na pola i sady, zapylą nam wszystko i wyprodukują dużo, dużo dobrego miodziku. Jak co roku… A może nie jak co roku? Czy naszym pszczołom coś zagraża?

 

IMG 2844 (Small)Warszawskie Convivium Slow Food na Kulinarną Akcję Bezpośrednią zaprosiło do słynnej Qchni Artystycznej kogoś, kto pszczoły z Kurpiów i Mazowsza zna najlepiej, pszczelarza z krwi i kości: pana Zbigniewa Szymańskiego – Prezesa Kurpiowsko-Mazowieckiego Związku Pszczelarzy. Oczywiście gawędę pana Zbigniewa umiliła degustacja miodów z jego „terenów łowieckich”.

I po raz kolejny, jak na poprzednich Kulinarnych Akcjach Bezpośrednich, przekonałem się jakim dobrodziejstwem jest kontakt oko w oko z prawdziwym fachowcem. Miód tak jak gęś, karp czy kurze jaja znamy przecież z domowego stołu, z opowieści babci, z mediów, tysięcy publikacji i poradników kulinarnych, a jednak… niby dużo wiemy, a gęby rozdziawiamy, jak bez pośpiechu i bez przerywników nadgorliwych dziennikarzy czy spotów reklamowych możemy posłuchać prawdziwych producentów czy hodowców.

 

Zacznijmy jak w thrillerze: bez pszczół zniknęło by życie na Ziemi. A myślałem, że tu chodzi tylko o miód! Pan Zbigniew mówił tyle czasu, ile trwa przeciętny kinowy film fabularny. Nie nudziłem się ani chwili, bo była to ciekawa opowieść i ku… przestrodze wszystkich beztroskich zwolenników przemysłowego rolnictwa i… amatorów okazyjnego cenowo miodu z supermarketów.

Gdy w USA wyginęła 1/3 populacji pszczół żarty się skończyły, bo nie o miód tam chodzi. Padł blady strach na plantatorów i sadowników, gdyż pszczoły to przede wszystkim zapylanie. Żadna siła natury nie jest w stanie zastąpić pracowitych i niestrudzonych pszczół. I z tego głównie żyją pszczelarze amerykańscy, miód to tylko „produkt uboczny” biznesu wynajmowania pszczelich rojów.

 

IMG 2845 (Small)W Polsce zapylanie jest darmowe, spontaniczne i… niedoceniane. Pszczelarz ma robić miód, a jeżeli zaczynają mu ginąć pszczele rodziny to jest tylko jego problem. A teraz już wiem, że jest to nasz problem… bo po USA zjawisko ginięcia pszczół w masowej skali pojawiło się w Niemczech, a więc u sąsiadów.

Kto zawinił? Odpowiedź jest tylko jedna: cywilizacja i nasza zaborcza chciwość!

Produkować więcej żywności, więcej i taniej, czyli zwiększać zyski, a więc pompować w ziemię chemię, zakłócać cykle natury, tworzyć gigantyczne monokultury upraw, przyśpieszać wegetację…

I co z tego skoro niczym nie zastąpimy prawdziwej pszczoły? Bez miodu przeżyjemy, ale bez zapylania natura się nie odnowi! Chińczycy robili eksperymenty, a że naród to pracowity, a praca tania to wydawało się, że bez pszczoły coś się zapyli. Jeden pracownik jest w stanie zapylić ok.300 drzew dziennie, jedna pszczoła kilka tysięcy. Rój pszczeli wynajęty przez plantatorów może zapylić 12-14 dużych plantacji. Ile milionów tanich pracowników na czarno musieliby wynająć amerykańscy plantatorzy, aby zagwarantować zbiory?

W Polsce żyje ok. 1,2 mln rodzin pszczelich.

Rynek miodu szacuje się na 400 milionów złotych. I tyle!

Ale nie możemy teraz w zglobalizowanym świecie udawać, że nic nam nie grozi, bo mamy piękne miodonośne tereny jak Kurpie, Mazury, Podlasie czy Lubelszczyzna. Trudny zawód pszczelarza w Europie się starzeje. W Polsce, aby zostać pszczelarzem i z tego żyć na poziomie średniej krajowej potrzeba oprócz fachowej wiedzy hodować co najmniej 200 rodzin pszczelich, co oznacza zarazem zainwestowanie w pasiekę 400 tysięcy złotych. A potem niech się dzieje wola boża… pogoda, klęski żywiołowe, skażone środowisko, dystrybucja , sprzedaż. Czy można z tego żyć? Gdy fach przechodzi z dziada pradziada to zapewne łatwiej… ale jest to też rodzaj profesji, którą trzeba kochać, mieć satysfakcję z tego, że jest się producentem czegoś doskonałego, zdrowego, życiodajnego…

 

IMG 2842 (Small)A przecież miód łatwo zepsuć w dystrybucji, oszukać, podrobić…

Pan Zbigniew niektóre miody dostępne w masowym handlu nazywa kompotami. Owszem jest tam cukier, czyli fruktoza i glukoza i tyle… Miód składa się w 70% z cukrów prostych oraz z wody i tylko 2% najcenniejszych składników zebranych i przetworzonych przez pszczoły decyduje , że miód jest tym zdrowym, cudownym miodem.

Te 2 % to największy skarb, to istota miodu.

Ale one giną, gdy miód podgrzejemy do temperatury powyżej 42 C. A po co go podgrzewać? Otóż miód w naturalny sposób szybko się krystalizuje, krzepnie i niestety często jest podgrzewany w celach dystrybucyjnych, aby go rozlać do słoików. Przegrzany traci wartość i staje się kompotem cukrowym.

 

IMG 2838 (Small)Słuchałem z zapartym tchem, notowałem ile się dało, degustowałem i uczyłem się rozpoznawać miód naturalnie skrystalizowany. Zawsze miałem, ale też i nabrałem jeszcze większego szacunku do zawodu pszczelarza i jego podopiecznej, czyli naszej pszczoły dobrodziejki.

To istny cud natury – w maju pszczoła matka składa aż 3 tyś. jajeczek dziennie, czyli 3 x więcej niż sama waży, z nich wykluwają się pszczoły robotnice. Pszczelman zaś, czyli truteń, po miłym mu zapewne akcie prokreacji jest wypchnięty z ula jako darmozjad i ginie.

Im późniejszy miód tym zdrowszy, bo pszczoły przygotowują sobie odpowiedni zestawik odżywczy, aby przetrwać zimę. A my go przejmujemy…

 

IMG 2834 (Small)W Qchni Artystycznej tego sobotniego przedpołudnia degustowaliśmy różne pyszne miody: rzepakowy, gryczany, lipowy, wrzosowy, kurpiowski. Każdy z nich to trochę inny smak, inne specjalizacje zdrowotne. A babcina metoda jak wykorzystać najlepiej te walory wcale się nie zmieniła, co potwierdził pan Zbigniew:

Rozpuszczamy łyżkę miodu w letniej wodzie, odstawiamy na noc i następnego dnia po wymieszaniu wypijamy. Ta metoda gwarantuje najlepszą wchłanialność do naszego organizmu owych 2% najcenniejszych składników prawdziwego miodu.

A prawdziwy miód w swej istocie może być tylko produktem slow food – od zaufanego pszczelarza lub dostawcy.

Na zdrowie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *