O „Pochwale powolności” i przypadłości zwanej niedoczasem

Książka „Pochwała powolności” Carla Honore wiosenną porą ukazała się w języku polskim nakładem wydawnictwa Drzewa Babel. Dzięki Ci wydawco, za to może przypadkowe, a może „alchemiczne” zgranie w czasie. Gdy przylatują do Polski bociany, gdy utopiona Marzanna płynie nurtami rzek i rzeczek, gdy budzą się witalne prasiły przyrody i w nasz organizm wkraczają nowe energie otrzymujemy książkę, która może rozbujać każdy umysł obrośnięty pajęczyną stereotypów.

Pochwała powolności – jak pisze Glasgow Herald to „No logo” naszej epoki, to – według Washington Post – traktat o metodzie wyzwolenia się ze „straszliwego ciężaru czasu”.

Beniaminie Franklin – autorze sentencji „czas to pieniądz” – przekręć się… powoli w grobie.

A może nadeszła już pora skonstatować, że czas to dużo więcej niż pieniądz?

A może dany nam czas jest cenniejszy niż myślimy i godzien lepszego traktowania?

Może stargetowani już nie jako ludzie, a po prostu jako klienci czy konsumenci o takich czy innych widełkach finansowych, o potrzebach kreowanych sztucznie przez fachowców od reklamy, designe’u, diety i pigułek przeciwbólowych nie zasługujemy już na prawo rozporządzania swoim czasem?

Pochwała powolności to najpiękniejszy prezent jaki mogli otrzymać wiosną nie tylko miłośnicy i sympatycy ruchu Slow Food nad Wisłą. To mądra książka dla tych, którzy umieją spojrzeć z dystansem, a nawet pewnym zadziwieniem na swoje tempo życia i wchłaniający nas i nasze ego zglobalizowany śpieszący się świat zwany przez niektórych już tylko rynkiem.

Młody polski kapitalizm niczym parweniusz na salonach starego kapitalizmu stara się być nawet gorliwszy od przyśpieszaczy z ery początków Wall Street, zapominając czasem, że Polska leży jednak w Europie i bliżej nam do Berlina, Wiednia, Paryża, Londynu, Rzymu czy Kopenhagi niż do Nowego Jorku czy Tokio. Wiecie o czym myślę?

Gdy Europa głośno mówi o błędach, które popełniła niszcząc środowisko naturalne, chemizując gwałtownie rolnictwo, zabijając importem z Chin małych tradycyjnych wytwórców i rodzinne „small biznesy” niszczone przez pożerającą ich globalną sieć z takim czy innym logo, gdy Europa martwi się o populacje pszczół i ginące wieloryby my idziemy na całość: zysk, kasa, kadencja. Po co tylko ta udawana troska o szerzej pojęto dobro społeczne – nawet Puszcza Białowieska – skarb całej Europy ledwo zipie broniąc się przed lobby drzewnym. Spieramy się o nieistotne pomniki, kłócimy o bzdury, a potem narzekamy, że jesteśmy nieszczęśliwi, wykorzystywani, przepracowani.

Pojęcie slow dzięki ruchowi Slow Food i jego pasjonatom jest jako tako znane i kojarzone w niewielkich kręgach polskiego społeczeństwa z dobrą kuchnią i ekologiczną żywnością… i tyle. Daję głowę, że mało kto wie, że w naszym kraju są miasta, które są członkami prestiżowej sieci CittaSlow, że na świecie istnieje także pojęcie Slow Travel, że dyskutuje się coraz więcej o Slow Life.

Gdy powstawał portal Slow Poland niewiele osób rozumiało, że kochając dobry stół i ideologię Carla Petriniego i będąc członkami Convivium Varsovia chcemy wyjść trochę poza obszar stołu propagując slow life i podróżowanie ze smakiem, jakość a nie ilość.

– No tak, jacyś niszowcy, może plecakowcy, starzy hippisi, nawiedzeni ekolodzy z bocianem w logo, gawędziarze, może jakiś New Age, dziwacy, skansenowcy… Skoro nie mają nic do czynienia zawodowo z jedzeniem, to o co im właściwie chodzi z tym slow w nazwie?

Pasjonaci różnej maści wiedzieli o co nam chodzi, ale inni…

I do tej pory jedyną książką, która dawała nam większe argumenty wobec nieufnych do Slow Poland było polskie wydanie książki Carla Petriniego „Slow Food – Prawo do smaku”.

A przecież sam ruch Slow Food na świecie mocno wykracza w swojej filozofii działania poza stół i dobrą żywność. Ale kto o tym wie, kto o tym pisze?

I oto zjawia się w Polsce Pochwała Powolności.

Czytam ją zachłannie, raz, drugi, podkreślam błyskotliwe myśli Carla Honore, robię notatki, dzwonię na gorąco do przyjaciół zainspirowany rozmowami autora z ciekawymi ludźmi we Włoszech, USA, Japonii Anglii, Austrii, mam nagle nowe pomysły, przerywam lekturę, aby je spisać, znowu opowiadam o książce znajomym, obiecuję recenzję, biorę się do pisania, przerywam i zaczynam czytać książkę na nowo, powoli, powoli

Miała być recenzja, jest impresja wstępna, bo obszar wytyczony przez Carla Honore jest imponujący. I co najważniejsze – dowiadujemy się, że impuls do jej powstania dała pewna reklama… jednominutowych bajek, która dopada śpieszącego się Carla na lotnisku w Rzymie. Czytamy we wstępie:

Wszyscy wyznajemy kult prędkości. Stojąc w tamtej kolejce na powrotny lot do Londynu, zaczynam zmagać się z pytaniami, które stanowią sedno tej książki: dlaczego zawsze tak nam się śpieszy? Jakie jest remedium na chorobę niedoczasu? Czy można i czy w ogóle warto zwolnić tempo?

To pytanie zadaje człowiek sukcesu, ceniony dziennikarz, znawca świata, kosmopolita i… ojciec dwuletniego chłopca. I zaczyna na nie szukać odpowiedzi.

To naprawdę pasjonująca lektura! Ze wstępu pt. „Wściekłe czasy” przenosimy się do rozdziału pierwszego „Rób wszystko szybciej” i do podróży po epokach oraz błyskotliwej i wnikliwej zarazem analizy przemian w sposobie postrzegania czasu.

A to dopiero początek intelektualnej i emocjonalnej uczty!

Zadufany w swoje pióro i znajomość tematu chciałem napisać recenzję książki Carla Honore tuż po jej przeczytaniu… Ale – slow, slow – muszę się nią jeszcze podelektować i zamiast recenzji będzie jeszcze kilka impresji.

Do przyjazdu Carla Honore do Polski w maju na spotkanie z polskimi czytelnikami zostało trochę czasu… zaczynam już spisywać pytania do autora.

 

Od Redakcji Portalu Slow Poland i Wydawnictwa Drzewo Babel:

Spotkanie z Carlem Honoré – jednym z twórców ruchu Slow i jego rzecznikiem na całym świecie; autorem książek Pochwała powolności i Pod presją. Wydawnictwo Drzewo Babel zaprasza na nieśpieszną rozmowę o tym, jak zwolnić tempo i cieszyć się życiem, i o książce, która jest dla ruchu Slow tym, czym Kapitał dla komunizmu. 

11 maja, godz. 16:30, Sala Rudniewa (Pałac Kultury i Nauki). Spotkanie w ramach Warszawskich Targów Książki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *