Na pływającym targu

Want create site? With Free visual composer you can do it easy.

Damnoen Saduak to z pewnością najbardziej znany pływający targ w Tajlandii. Znajduje się ponad 100 kilometrów od Bangkoku na trasie prowadzącej do słynnego mostu na rzece Kwai. Minęły już czasy, kiedy podobne targi były na wyciągnięcie ręki w dzielnicy Bangkoku Thonburi. Damnoen Saduak, z angielska floating market, ma się więc dobrze, bo jest celem spragnionych lokalnych atrakcji turystów. Niestety handel pamiątkami i tekstyliami wypiera w dużej mierze liczbę pływających tradycyjnych gar-kuchni oraz sprzedawców świeżych warzyw i owoców. Tak czy inaczej miejsce to tętni życiem, a każdy przybysz znajdzie tu coś dla siebie.

Autobus wyrzuca nas na przystani tuż obok głównej szosy i ładujemy się na rua hang yao – wąskie długie łodzie z doczepionym głośnym silnikiem. Mimo, że skryte warstwą chmur, słońce wcale nie praży, to po wyjściu z klimatyzowanego pojazdu wilgotne powietrze otula nas niczym gorący mokry ręcznik a koszula natychmiast klei się do ciała. Łódź z impetem rusza do przodu w labirynt kanałów otaczających pływający targ. Przed oczyma przesuwają się żywe obrazki z wodno – prowincjonalnego życia tajskiego. W tym tropikalnym, wilgotnym klimacie natura obficie sypie swoimi skarbami, trzy razy w roku zbiera się ryż, doskonale się tu czują kokosowe palmy, setki gatunków owoców, plantacje przypraw i warzyw z najrozmaitszymi odmianami papryczki chili na czele. Po wczorajszym spacerze po kwiatowym targu w chińskiej dzielnicy Bangkoku z królującymi wszędzie orchideami, pływający targ i otaczające go ogrody i plantacje wzdłuż systemu wąskich kanałów to kolejna odsłona naturalnego bogactwa Tajlandii. Sycimy wzrok kolorami, dominuje soczysta zieleń przeplatana jaskrawymi plamami owoców i pękami kwitnących najdziwniejszych roślin, oglądamy skromne rodzinne domy na wodzie przy których cumują proste łodzie.

IMG 8723 (Large) (Large)

IMG 8726 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Łódź to tutaj nadal najbardziej funkcjonalny i najtańszy sposób transportu, szczególnie gdy przychodzi pora monsunowych deszczy. Jesteśmy w historycznej kolebce dawnego Syjamu, czyli Nizinie Menamu. Mae Nam Chao Phraya, czyli Rzeka Królów łączy dawną stolicę Ayutthaya z Bangkokiem i Zatoką Syjamską. To taka tajska Wisła w tropikalnej wersji. Dopływy i odnogi Chao Praya oraz tysiące kanałów tworzyły od wieków doskonały system komunikacyjny i transportowy Syjamu, a właśnie pływające targi były odpowiednikiem naszych jarmarków.

IMG 8736 (Large)

IMG 8729 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kalejdoskop wrażeń trwa blisko 20 minut. Nasza łódź spowalnia, ruch na wodzie wyraźnie się zagęszcza i wreszcie wpływamy w główny nurt Damnoen Saduak. Ocieramy się o inne drewniane łajby, w każdej siedzą turyści albo sprzedający, widzimy dryfujące sklepy z kapeluszami, zaraz obok wyłania się pływająca mini restauracja albo istna owocowa spiżarnia. Są tu smakowite owoce, których nigdy nie spróbujemy w Europie. Widzę całą łódkę ciemnobrązowych owoców z odcieniem fioletu i wielkości dużej śliwki. To mangostan, jeden z najpyszniejszych owoców tropików, po rozkrojeniu ma wnętrze podobne do główek czosnku, smakuje jak morela, pomarańcza i ananas razem wzięte, niestety nie lubi transportu, trzeba go zjeść zaraz po zerwaniu jak naszą pyszną truskawkę. Prawdziwy slow-przysmak dostępny tylko na lokalnym targu. Kuchnia tajska opiera się na świeżości jej składników. Dzięki temu jest rewelacyjna, ale też i trudna do podrobienia poza granicami Tajlandii. Trzeba się ją sycić będąc tutaj w całej jej gamie świeżych, lokalnych składników. Ryż, mleczko kokosowe, owoce morza i ryby, kurczak, papryczki chili, różne gatunki curry, trawa cytrynowa, sos rybny i sojowy, wszelkie owoce to najważniejsze składniki tej pysznej i zdrowej zarazem tajskiej kuchni. Babcie na łódkach z tych składników na naszych oczach przygotowują proste acz doskonałe potrawy.

IMG 8738 (Large)

IMG 8742 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasz sternik wyrzuca nas na drewnianym wielkim pomoście, gdzie rozłożyły się wszelakie kramy. Mnie jednak najbardziej interesują zacumowane przy pomoście wodne gar-kuchnie. Oto jedno z najprostszych dań: placuszki z mleka kokosowego. Porcja kosztuje 20 bahtów, czyli 2 złote. Pycha. Teraz wystarczy to popić sokiem z rozłupywanego na naszych oczach orzecha kokosowego wyjętego z pojemnika z lodem. Dostajemy rurkę i za jedyne 40 bahtów rozkoszujemy się jednym z najzdrowszych naturalnych napojów świata, który ma także walory napoju izotonicznego. Co łódeczka to jakieś przysmaki. Koniecznie trzeba zafundować sobie kilka pysznych mangostanów…

IMG 8733 (Large)

mangostan

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ruch, rwetes, koloryt, a zarazem typowy dla Tajlandii uśmiech, tradycyjny ukłon przy każdej rozmowie, brak natręctwa ze strony przekupniów, poczucie bezpieczeństwa, że przy każdym zakupie skrupulatnie dostaniemy resztę, że tu nikt nie czyha na nasze roztargnienie i portfel. Nawet zimne piwo wypijemy tu… w cenie świeżego kokosa, czyli za jedyne 4-5 złotych, nikt tu nie próbuje spragnionym turystom rzucać ceny z sufitu. Ceny są uczciwe, akuratne i nie podlegają targowaniu się. Przy zakupie pamiątek i tekstyliów, jak na każdym targu świata, trzeba się jednak trochę potargować traktując to jako dobrą zabawę.

Damnoen Saduak – pływający targ – zapamiętajcie tę nazwę i zajrzyjcie, jak będziecie w Bangkoku.

obfitość mangostanu

IMG 8731 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Did you find apk for android? You can find new Free Android Games and apps.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *