Kłomino – miasteczko-widmo w zachodniopomorskim

 

„Diabelskie Pustacie”, o których pisałam w poprzednim artykule, to fragment „Wrzosowisk Kłomińskich”. Trzeba więc zobaczyć także tę miejscowość. Mieszkańcy Rakowa byli tam zaraz po opuszczenia jej przez wojska rosyjskie. Dziś podobno nikt już w Kłominie nie mieszka, wkrótce zarośnie ją las. I znów czeka nas wielogodzinna wycieczka. Aby skrócić jej czas zabierany rowery na przyczepkę samochodową i jedziemy do Bornego Sulinowa. Tutaj samochód zostaje koło budowanego pięknego parkingu, a my pedałujemy przez wsie do zamierzonego celu. Pogoda dopisuje, szosa do Nadarzyc ma bardzo dobrą nawierzchnię, więc jedziemy stosunkowo szybko. Dalej – jest gorzej. Toteż chwila odpoczynku bardzo była potrzebna.


Przy drodze natrafiamy na miejsce postoju: duże drzewo, ławeczka, tablica informująca o istniejącym tu w okresie II wojny światowej obozie jenieckim.klomin 1

 

Tu zaczyna się edukacyjna trasa historyczna poprowadzona przez teren dawnego obozu. Jest kilka tablic, są pomniki upamiętniające ludzi, którzy przeżyli tu najtrudniejsze lata swego życia.

klomin 2

klomin 4klomin 5klomin 6













klomin 3

klomin 7














Właśnie dwoje ludzi skończyło odpoczynek i kierują się ku ścieżce edukacyjnej – chcą obejrzeć obóz. Nas interesuje miasteczko-widmo. Ruszamy w dalsza drogę. Wreszcie przy szosie drogowskaz: klomin 8

Jesteśmy prawie u celu. Ale teraz zamiast asfaltu mamy piasek i kamienie, jako pozostałości dawnej drogi brukowanej. W końcu dojeżdżamy do równorzędnego skrzyżowania czterech leśnych dróg bez żadnego oznaczenia. Wszystkie drogi piaszczyste, wszystkie takiej samej szerokości. Która z nich prowadzi do Kłomina? Przyglądając się uważnie zauważam na jednej z dróg nikłe resztki asfaltu. Ruszamy. Po kilkunastu minutach przez liście prześwituje czerwony dach. Są zabudowania. Podjeżdżając bliżej przekonujemy się, że jest to leśniczówka, a nie Kłomino. Drzwi do budynku otwarte. Wchodzę. Niestety, wewnątrz wszystkie drzwi pozamykane. Z daleka widzimy kobietę robiącą coś przy samochodzie. Podchodzimy i pytamy o Kłomino.

– Kłomina już nie ma – słyszymy w odpowiedzi. – Ale jedźcie dalej.

No to jedziemy. Kilkadziesiąt metrów dalej znów czerwony dach parterowego budynku prześwituje przez liście drzew. Takie bloki są też w Bornym Sulinowie. Zbudowali je Niemcy w latach 30-tych. klomin 9

Od „ulicy”, którą się poruszamy odchodzi węższa, ale też asfaltowa ulica. Skręcamy w nią i naszym oczom ukazuje się ruina czteropiętrowego bloku. Ten fragment jeszcze stoi, ale część niewidoczna na zdjęciu jest już tylko kupą gruzów. Wyszabrowane wszystko, do ostatniego kawałka rury wodociągowej, do ostatniego kafelka. Obok – podobnie zniszczony blok. Puste oczodoły okien robią przygnębiające wrażenie.

klomin 11

klomin 10














Kłomino Anno Domini 2013


Ale po drugiej stronie ulicy widzimy blok otoczony siatką, w którym nie brakuje ani jednej szyby w oknach, w jednym z nich wisi nawet brudna firanka, a część budynku wygląda na remontowaną. Przed ostatnią klatką stoi gazik – a więc są tu jacyś ludzie. Potem znaleźliśmy jeszcze jeden budynek, chyba dawne koszary, co prawda bez okien, ale nie zrujnowany. Może więc wróci tu życie?

klomin 12

klomin 13          Remontowany budynek                                               Co tu będzie w przyszłości ?

 

Sięgam do Internetu i znajduję następujące informacje o miejscu, do którego dotarliśmy:


Gródek/Гродек, niem. Westfalenhof) – osada leśna w woj. zachodniopomorskim, w powiecie szczecineckim, w gminie Borne Sulinowo, oddalona 12 km od miasta Borne Sulinowo. Do 1992 roku w Kłominie mogło żyć nawet 5 tysięcy mieszkańców, dziś jest to miasto-widmo. Obecnie Kłomino ma 12 mieszkańców.


 Chcąc ustalić informacje o 12 mieszkańcach Kłomina, wchodzę na stronę gminy Borne Sulinowo i poznaję historię tej miejscowości:


Kłomino (Westfalenhof)

Na miejscu małej osady Westfalenhof, w latach 30-tych ubiegłego wieku zbudowano militarne miasteczko podobne do Bornego Sulinowa, od którego oddalone jest o 12 km w lini prostej. Leży na południowym skraju dawnego poligonu.

W 1939 r. w kompleksie drewnianych baraków, zbudowanych przed wojną i przeznaczonych dla niemieckich oddziałów Służby Pracy, zorganizowano obóz jeniecki.


Pismo z Placówki Gestapo w Pile do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy:

OBÓZ JENIECKI W BORNEM–SULINOWIE–KOMINIE

Obóz został zorganizowany we wrześniu jako obóz przejściowy w znajdujących się tu barakach koszarowych na terenie Kłomina, które znajduje się w obrębie wojskowego placu ćwiczebnego. Organizatorem obozu jest dowództwo wojskowe (Wehrmacht). 10.X1.1939 r. obóz został określony jako Stalag. W obozie tym znajduje się 6 tysięcy polskich jeńców wojennych. Z tego 2 tys. osób znajduje się na miejscu, a 4 tys. zostało zatrudnionych w komendach pracy poza obozem. Dla 170 jeńców wojennych Żydów nie znaleziono pracy z powodu odmowy ludności zatrudnienia ich przy pracach rolnych. Oprócz tego w tym obozie umieszczono 2300 cywilnych obywateli aresztowanych na terenach polskich. Zostali oni przeważnie zatrudnieni także na zewnątrz przy różnych pracach. Do zbadania tych cywilów utworzyłem oddział 4 urzędników, którzy mieli ich zwolnić do kraju lub skierować do obozu przejściowego w Pile.

Stalag Borne–Sulinowo–Kłomino jest obecnie jedynym obozem jenieckim, w którym znajdują się aresztowani cywile. Początkowo aresztowani cywile znajdowali się w Stalagu w Dobiegniewie (Woldenberg) i Czarnem (Hammerstein), ale stamtąd zostali sprowadzeni do Bornego-Sulinowa-Kłomina. Starania władz policyjnych idą w tym kierunku żeby i ten stalag opróżnić od cywilnych osób aresztowanych.

 

Obóz dla jeńców podoficerów i szeregowych – Stalag II E Gross-Born.

We wrześniu 1939 istniał tu obóz przejściowy (Dulag), w którym oprócz polskich oficerów i szeregowych znaczną grupę stanowili jeńcy cywilni (Zivil-gefangene). Obóz liczył w tym czasie 5 oficerów, 263 szeregowych i 2330 jeńców cywilnych. 9 XI 1939 Dulag przekształcono w obóz dla jeńców szeregowych (Stalag), który istniał do 1 VI 1940. Jego miejsce zajął Oflag II D Gross-Born. Stalag II E powstał na nowo na terenie m. Schwerin.


Obóz dla jeńców oficerów – Oflag II D Gross-Born.

Powstał l VI 1940 na miejscu obozu Stalag II E Gross-Born. Położony na wsch. części wzgórza zw. Psią Górką w pobliżu m. Kłomino (Westwalenhof). W obozie przebywali jeńcy francuscy i polscy. W II 1941 przebywało w obozie 3731 Francuzów (3166 oficerów, 565 ordynansów), w IV 1942-2826 (2408 oficerów, 418 ordynansów). Wśród obozów jeńców francuskich na Pomorzu Zachodnim Oflag II D znany był z ucieczek jeńców (pierwszą podjął 15 VIII 1940 porucznik Rosere, schwytany następnie w Halle). W połowie 1942 r. Francuzi zostali wywiezieni, w obozie osadzono Polaków, których l VI 1942 było 2818 (2544 oficerów, 274 ordynansów). Liczba jeńców polskich znacznie zwiększyła się w latach 1944-45: l VII 1944 – 5046 (4670 oficerów, 376 ordynansów), l I 1945 – 5391 (5014 oficerów, 377 ordynansów). Obóz utrzymywał łączność z działającą na terenie Szczecinka tajną organizacją „Odra” kierowaną przez por. S. Adamowicza. W samorządzie jenieckim funkcję starszego obozu pełnił płk Witold Morawski, następnie płk Izydor Izdebski (1944). Jeńcy organizowali zajęcia kulturalno-oświatowe. Na terenie obozu działała komórka Abwehry, która przekazywała do Gestapo w Pile jeńców podejrzanych o działalność antyhitlerowską. W 1945 hitlerowcy ewakuowali jeńców na zachód do Sandbostel; trasa przemarszu wynosiła ponad 700 km.

Przetrzymywany był tu m. in. autor „Pierwszego dnia wolności” pisarz i dramaturg Leon Kruczkowski. Tutaj trafiła duża część żołnierzy Powstania Warszawskiego po podpisaniu aktu kapitulacji w dniu 2 października 1944 r.

„Przebywający w obozie jeńcy francuscy zrobili podkop, który prowadził do lasu obok obozu. Jednej nocy uciekło 37 Francuzów-oficerów. Niedługo potem Francuzi zostali wywiezieni, a ich miejsce zajęli polscy oficerowie, którzy przybyli z Choszczna. […] W Kłominie znajdował się także obóz jeńców radzieckich. W październiku 1941 r. przywieziono do Kłomina 26 000 jeńców radzieckich, a już 12 lutego pozostało ich tylko 8 000, gdyż reszta została wymordowana śmiercią głodową. To co piszę to widziałem na własne oczy” (ze wspomnień Antoniego Pucka) .


Po wojnie, miasteczko weszło w skład garnizonu Armii Radzieckiej i nosiło nazwę Gródek. Z początkowego okresu pochodzi notatka:

Październik 1945 r. Z meldunku żołnierza Wojska Polskiego: „z obozu jeńców w Grossbornie zbiegło 600 jeńców niemieckich, zabijając 6 żołnierzy rosyjskich, zabierając im płaszcze i automaty”. Notatka ta, świadczyć by mogła o tym, że zaraz po wojnie wojsko rosyjskie wykorzystywało zabudowania obozowe do tych samych celów. Nastąpiła jednak podstawowa zmiana; teraz mieszkańcami byli jeńcy niemieccy.


Na temat okresu „radzieckiego” w historii Kłomina jest oczywiście bardzo mało danych. Był to teren zamknięty, wyjęty spod polskiej jurysdykcji, „wycięty” ze struktury terytorialnej kraju. Ze stanu miasteczka po przejęciu go przez władze polskie wywnioskować można, iż znajdowała się tam: brygada rakietowa rakiet taktyczno-operacyjnych, pułk zmechanizowany, batalion rozpoznawczy. Teren techniczny jednostki rakietowej, czyli miejsce gdzie fizycznie były rakiety, znajdował się około 6 km w linii prostej od Kłomina.

Tajemniczy obszar znajduje się w głębi lasu, w okolicach miejscowości Brzeźnica-Kolonia. Mini-miasteczko było samowystarczalne. Znajdowało się tam wszystko, co było potrzebne do normalnego funkcjonowania: budynek dowodzenia, koszarowce, garaże, hydrofornia, sklepy, kino i bloki mieszkalne. Dzieci dowożono codziennie do szkoły w Bornem Sulinowie. W tej elitarnej jednostce stacjonowało około 300 żołnierzy oraz oficerowie z rodzinami. Budowę obiektów w „środku lasu” rozpoczęto w 1972 r. Prace trwały bez przerwy przez sześć lat. Teren otoczono wysokim potrójnym płotem i zasiekami z drutu kolczastego pod napięciem. Obszar patrolowali uzbrojeni żołnierze. Nikt nie mógł zbliżyć się do ściśle tajnej bazy. Jak się okazało po wyjeździe wojsk rosyjskich – bazy rakietowej, gdzie oprócz typowych zabudowań pozostały także silosy po ruchomych wyrzutniach rakiet dalekiego zasięgu.

Obecnie, ta równie tajna co nowoczesna super-baza znajduje się w stanie totalnej dewastacji. Okoliczni mieszkańcy „pozyskiwali” na jej terenie surowce wtórne. Garnizon Borne Sulinowo wraz z Kłominem żołnierze radzieccy opuścili jesienią 1992 r. Po obozie jenieckim w pobliżu miasteczka nie ma śladu. Istnieje tylko nasyp kolejowy i pozostałości bocznicy, gdzie dokonywano wyładunku.


Nazwa Kłomino – jest powrotem do nazwy miejscowości z okresu przedrozbiorowego.

      Archeolodzy pod kierunkiem profesora Andrzeja Koli z katedry archeologii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu zakończyli prace poszukiwawcze w lasach koło Kłomina, gdzie podczas II wojny światowej mieścił się obóz jeniecki „Gross Born – Westwalenhof „Głównym celem badań było ustalenie wielkości mogił zbiorowych przy Oflagu IID. Profesor Kola jest uznawanym autorytetem w swojej dziedzinie. Prowadził prace ekshumacyjne m.in. w Charkowie i Jedwabnem. Jego zespół ustalił, że na terenie leśnego cmentarza jest ponad 40 mogił zbiorowych i kilkanaście mniejszych grobów. Spoczywa w nich około 2,5 tysiąca oficerów narodowości polskiej, rosyjskiej i francuskiej. Historycy twierdzą, że nie jest to jedyne cmentarzysko w rejonie byłego Oflagu. Szacuje się, że w podkłomińskich lasach spoczywają zwłoki około 30 tysięcy jeńców. Poszukiwania będą kontynuowane. Obecnie Kłomino ma 12 mieszkańców.

Niestety, wciąż nie znajduję daty wpisu historii miasteczka do Internetu, wciąż nie wiem, kiedy miało ono zaledwie 12 mieszkańców. W czasach powojennych, gdy stacjonowali tu Rosjanie, żyło tu około 5 tysięcy ludzi. Były bloki mieszkalne, szpital, garaże, sklepy, kino.

 Do 1992 roku miejscowość była bazą Armii Radzieckiej (stacjonował tam 82 Gwardyjski Pułk Strzelców Zmotoryzowanych) i podlegała jej administracji, zaś w 1993 roku została włączona do polskiej administracji wraz z sąsiadującym Bornem Sulinowem. W przeciwieństwie do Bornego Sulinowa Kłomino nie zostało zasiedlone. Swego czasu pojawiła się oferta sprzedaży Kłomina za 2 mln złotych, chętny się jednak nie znalazł. Aktualnie w Kłominie dobiegają końca prace związane z budową kotłowni olejowej, oczyszczalni ścieków, hydroforni i wysypiska śmieci. Pozostaną tylko 4 budynki: 1 należący do urzędu gminy Borne Sulinowo, jeden prywatny blok oraz 2 należące do Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe.

W okresie powojennym rozebrano 50 budynków poniemieckich, by odzyskać cegłę do budowy Pałacu Kultury w Warszawie – znalazłam i taką informację w internecie. Kto tego dokonał? Pewnie Rosjanie, bo to przecież darem Stalina dla narodu polskiego był Pałac Nauki i Kultury w Warszawie.

Od 2008 miasto jest wyburzane. Oto znaleziony w Internecie ciekawy wykaz obiektów budowlanych i ich przyszłość:


Lista budynków w Kłominie (chyba istniejących jeszcze dziś):

3 budynki koszarowe

– szpital

– 4 bloki mieszkalne, w tym 3 opuszczone i zdewastowane

– sauna

Wyburzone:

– 10 budynków koszarowych i sztab (2000-2009)

– szkoła (2008)

– sklep (lata 90.)

– klub oficerski (koniec czerwca 2009)

– kotłownia (2007)

– garaże i warsztaty

– stołówki

– witacz

– oczyszczalnia ścieków


Wciąż zastanawiam się, czy wróci tu życie. Pewnie zgodnie z planami tylko mieszkańcy dwóch bloków należących do Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe znajdą tu pracę, a więc tylko oni rozpoczną nowy rozdział historii tego miejsca. Przeklętego, czy teraz już budującego swoją lepszą przyszłość? Odgłosy pił drwali dobiegające do nas z oddali pozwalają mieć nadzieję, że ludzie jeszcze tu będą szczęśliwi.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *