Cydrowe smakowanie

Dookoła złota polska jesień a z kieliszka unosi się zapach jabłkowego sadu. Marzy się spacer wśród drzew pokrytych pożółkłymi liśćmi, chwila spowolnienia gdzieś w wiejskiej scenerii podrasowanej porą roku, jak obraz impresjonisty… a jesteśmy w starej kamienicy na Hożej. Skąd te igraszki zmysłów i wyobraźni? Co w mym kieliszku pachnie jak kosz świeżo zerwanych jabłek? Ten jasny złotawy napój to Cider Inn, oryginalny polski cydr zwany onegdaj przez naszych pradziadów jabłecznikiem.

Cóż, nie jesteśmy co prawda w plenerze, ale w miejscu niewątpliwie przytulnym. Jeszcze dwa kieliszki temu – z dala od sadów i sielankowych pejzaży – przemierzaliśmy centrum Warszawy idąc ulicę Hożą, wreszcie ukazała nam się stara kamienica z numerem 52, za chwilę szyld Smart Studio, potem była krótka wspinaczka po stalowych schodach na drugie piętro, chwila niepewności, czy dobrze trafiliśmy i oto uchyliły się wrota… Ukazało się wnętrze będące połączeniem dużego salonu i oddzielonej od niego barem nowoczesnej kuchni, a w nim uśmiechnięci i rozbawieni dysputami goście z kieliszkami w dłoni. W głębi przy dużym stole kilka osób w fartuszkach uwijało się dookoła kucharza krojąc i obierając różne smakowitości, jednym słowem panowała tu miła domowo-klubowa atmosfera. Najważniejsze, że młody dżentelmen przy samym wejściu zaproponował od razu kieliszek schłodzonego Cider Inn z buteleczki z zieloną lub czerwoną etykietą. Wybrałem zieleń. Pierwszy łyk zimnego cydru przyjemnie orzeźwia, smakuje trochę jak wino musujące z delikatnym akcentem świeżych jabłek. Dowiaduję się, że piję cydr półwytrawny o mocy typowego czeskiego piwa, czyli o zawartości 4,5% alkoholu. Szybko, może za szybko uwijam się z zawartością kieliszka i podstawiam się pod butelkę z czerwoną etykietą. Ten sam naturalny aromat świeżych jabłek, ale inny smak, piję teraz cydr półsłodki o mocy 7% alkoholu. Dwa kieliszki pobudzają zmysły, erudycję i apetyt… proszę o jeszcze jeden – ten mocniejszy i rzucam się w wir cydrowego wieczoru.

SmartArt Studio

zupa cebulowa na cydrze

 

 

 

 

 

 

 

Najpierw pierwsza wymiana opinii o trunku ze starymi przyjaciółmi. Opinie bardzo przychylne o spożywanym dzisiaj cydrze marki Cider Inn. Od znawców dowiaduję się, że cydry mogą być różne, tak jak i wina, a ich jabłkowy rodowód bywa też podrasowany. Przede wszystkim cydry najlepszej jakości są wytwarzane w 100% z jabłek, a nie z koncentratu jabłkowego. Jabłkowy moszcz fermentuje jak wino. Do tańszych i byle jakich cydrów dodaje się syrop glukozowy zamiast cukru, wodę, różne dodatki smakowe lub zapachowe oraz siarczyny. Trzeba więc – tak ja z winem – wiedzieć co się pije, bo sama nazwa cydr to za mało, tak jak słynne w PRL-u było wino marki wino, czyli tzw. jabol.

Mottem producentów Cider Inn jest stwierdzenie: …tak smakuje cydr, jeżeli nie robią go księgowi… Fajnie powiedziane – jednym słowem jakość najważniejsza. Teraz wiem, że piję cydr wytwarzany w 100% z moszczu jabłkowego, bez syropu glukozowego, bez sztucznych aromatów, bez siarczynów i nie pasteryzowany. Z radością – dla zdrowia – zamawiam kolejny kieliszek Cider Inn, ten mocniejszy, z czerwoną etykietą i z napisem 2 x głębszy smak. I jest dobrze – apetyt pobudzony, język giętki ukierunkowuje się na tematy czysto kulinarne, tokujemy teraz o urokach pieczonych prosiaków, a kubełki smakowe już czekają na degustację potraw z dodatkiem cydru.

IMG 3099 (Large)

IMG 3123 (Large)

 

 

 

 

 

 

 

 

Dla mnie potrawą wieczoru jest dzisiaj prosię pieczone w cebuli i cydrze. Kruche, dobrze upieczone, z lekkim jabłkowym posmakiem, podawane z kaszą gryczaną rozpływa się w ustach. Gwoli kronikarskiej rzetelności wspomnę, że zanim prosię się upiekło między jednym a drugim, no, może między szóstym a siódmym kieliszeczkiem Cider Inn zakosztowałem śledzia na jabłkowej pierzynce i zupy cebulowej na cydrze. A gdy już inni sposobili się do deserów takich, jak crumble z jabłkami i z szałwią ja na deser uszczknąłem… jeszcze jedną porcję prosiaczka korzystając z hojności kucharza, który wprowadził na stół kolejną porcję pieczystego. Ten lekko schłodzony boski napój jakoś sprzyjał moim wrodzonym skłonnościom do łakomstwa. A potem był jeszcze cydrowy grzaniec na rumie, który był ukoronowaniem cydrowego wieczoru wraz z tzw. wybuchową galaretką.

prosię w cydrze 2

prosię w cydrze

 

 

 

 

 

 

 

Niewątpliwie cydr marki Cider Inn zadomowi się w moim domowym slow-barku. Jabłka zawsze były zalecane dla zdrowotności… i rano i wieczorem. A Cider Inn to takie prawdziwe jabłuszko w szkle zaczarowane. Na zdrowie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *