Chopin i Heweliusz w Pałacu w Oborach

W pierwszy czerwcowy wieczór barokowy pałac w Oborach uroczo położony w otoczeniu konstancińskich lasów rozbrzmiewał muzyką Chopina. Do fortepianu zasiadł fenomenalny pianista litewski Lukas Geniusas – laureat II nagrody w Konkursie Chopinowskim w roku 2010. Na pałacowych salonach spotkały się elity Konstancina z okazji Dnia Samorządowca. Piękne tradycje zobowiązują… to był zaiste magiczny wieczór.

 

IMG 4452Pałac projektu Tylmana z Gameren lub jego uczniów – obecnie Dom Pracy Twórczej – pamięta burzliwy wiek siedemnasty i sąsiaduje z dawnymi włościami Jana III Sobieskiego otaczającymi pałac w Wilanowie. I może dlatego tego dnia kompozycjom geniusza fortepianu towarzyszyła także powieść Manuskrypt Heweliusza – mojego skromnego pióra we współpracy z Jerzym Socałą, której akcja toczy się w pierwszym roku panowania króla Jana i dotyczy mało znanych, wręcz sensacyjnych relacji łączących zwycięzcę spod Wiednia z genialnym astronomem gdańskim Janem Heweliuszem.

Nastrój pałacowych wnętrz i soczysta zieleń pięknego parku szybko przeniosła gości w klimaty dawnych epok. I tej zamierzchłej, kiedy od roku 1677 w Milanowie Augustyn Locci wznosił dla króla dwór Villa Nova, a w Oborach, od roku 1681 uwijali się ludzie Tylmana. I tej bliższej naszym czasom, gdy po raz pierwszy słuchano tu utworów wielkiego Fryderyka. No i tej całkiem niedawnej, wspominanej przez bywalców Domu Pracy Twórczej, kiedy to żyła jeszcze ostatnia właścicielka dóbr, pani Maria ze Stroynowskich Potulicka (zmarła w roku 1965), a pałac – oczywiście zabrany przez władzę ludową w 1944 roku – stanowił mekkę literatów.

IMG 4437 (Large)Tyle sławnych osób przewinęło się przez pałacowe progi, tyle znakomitych piór zapełniało tutaj strony swoich książek, a i tak dawne tajemnice nie zostały wyjaśnione.

Dlaczego królowa Marysieńka na swym Jachniczku wymogła ogromny awans dla Jana Wielopolskiego-juniora posesora oborskich włości czyniąc go kanclerzem wielkim koronnym? Wiemy tylko, że monarcha lubił polować na zające, bekasy i trzetrzewie w okolicach Powsieńka i Powsina, czasem zapuszczał się też do nieodległych Obór. Czy tylko imprezowe sąsiedztwo ichmościów myśliwych czy coś więcej zrobiło z sąsiada kanclerza? Gdy w roku Pańskim 1688 Jan Wielopolski zszedł z tego padołu, wdowa Maria Anna spaliła jakieś kompromitujące męża papiery. Czy szło wyłącznie o spiskowanie z Sapiehami i Ogińskimi?

Dobrze, zostawmy czasy Janów – Sobieskiego, Heweliusza i Wielopolskiego, którego kamienny herb Starykoń wciąż tkwi dumnie nad drzwiami do oborskiego pałacu.

IMG 4419 (Large)Oto bowiem do sieni wkracza Lukas Geniušas, młody litewski pianista, laureat prestiżowej II nagrody na XVI Konkursie Chopinowskim w Warszawie w 2010 roku – tak, tak, to w tym pamiętnym Roku Chopinowskim. A z nim Andrzej Haluch, znany impresario muzyczny, współpracujący między innymi z Krystianem Zimermanem i Rafałem Blechaczem. To właśnie Andrzejowi zawdzięczamy zaproszenie do Obór. Dziękujemy!

W jednej chwili pałacowa wielka sień i pozostałe sale zapełniają się tłumem dystyngowanych gości. Już wcześniej rozstawili swe instrumenty uroczy starsi panowie z kapeli jazzu tradycyjnego Warsaw Dixielanders, teraz witający przybyszów świetnie granymi standardami. Siąpiący z przerwami deszczyk nikomu nie psuje nastroju, wszak fortepian Chopina uwielbia takie klimaty i nie zamierza się rozeschnąć. Zajmujemy, wraz z maestro Lukasem i Andrzejem stolik przy kominku, u wejścia do sali koncertowej. Na stole egzemplarze autorskiej płyty bohatera wieczoru i naszego Manuskryptu Heweliusza.

IMG 4446 (Large)Chopin i Heweliusz, oficjalni, ogłoszeni przez Sejm RP patroni kolejnych lat – 2010 i 2011 – w całkiem niezłej komitywie. Kończy się jazz, młody artysta zasiada do fortepianu, sala zapełnia się do ostatniego miejsca, płyną pierwsze dźwięki genialnej muzyki, recital rozpoczyna I sonata Fryderyka Chopina. Za oknami to leje, to mży, to refleksami błyska słońce zza chmur. Magia… Lukas przechodzi do III sonaty… po fantastycznie zagranym recitalu rozlegają się długie brawa. Niestety, koncert dobiega kresu, bisów nie przewidziano…

Zostawiamy Chopina i intrygi z XVII wieku… czas na lampkę wina, przekąski, miłe konwersacje i wreszcie na szalone pląsy w rytmach międzywojnia. Stery zabawy przejmują niezawodni Dixielandersi. W takt Umówiłem się z nią na dziewiątą, tematu muzycznego z filmu Vabank czy Bei mir bist du schön (dziś Cię przy mnie nie było, ale piękna jesteś zawsze) goście tańczą do upadłego. Po baroku i romantyzmie mamy zatem trzecią odsłonę. Lata dwudzieste, lata trzydzieste…

IMG 4423 (Large)Tak przetańczyć całą noc i… zostać – jak onegdaj moi rodziciele…

Nie na darmo Oficyna Literatów, niezmiennie od lat, kusi urokliwymi izdebkami. W końcu to tutaj, jak głosi rodzinna legenda, zostałem, hm… poczęty, gdy Tata przez uchylone okno parteru dostał się do pokoju Mamy, zaliczywszy wprzódy kilka razów miotłą od czujnej sprzątaczki. To tutaj działy się rzeczy, że… eh… To stąd, gdy zabrakło trunków, udawano się grupowo do sławnej Jezioranki w Jeziornej, na ciepłą wódeczkę i śledzika. Może wpadniemy tu napisać coś nowego, w końcu pani Dyrektor od razu uznała nas za swoich. Może na „tę jedną noc”, w ramach tradycji.

Nieważne, tak czy siak zamierzamy tu wrócić. Bo warto.      

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *