Carl Honore i jogging w Lesie Kabackim, czyli o różnicy między człowiekiem biegającym a zabieganym

Wiosenne słońce obudziło mnie dzisiaj dosyć wcześnie. Wstawał piękny majowy poranek… Jakiś impuls kazał mi wskoczyć w szorty i nie budząc żony, ignorując pytające spojrzenie przeciągającego się rozkosznie psa wybiec do pobliskiego Lasu Kabackiego.

I może jesteście rozczarowani, że tym człowiekiem biegającym z tytułu nie jest sam Carl Honore, ale wykażcie trochę cierpliwości. Najważniejsze, że Carl już dotarł do Warszawy… a ja wybiegłem sobie do lasu z głową pełną idei z jego „Pochwały Powolności” i pytań przed tak długo oczekiwanym spotkaniem z autorem na Targach Książki w Warszawie.

 

Im bliżej lasu tym intensywniej pachniało rozkwitającym kwieciem, a po chwili wbiegłem już na leśną alejkę. Szum ulicy zamienił się w intensywny śpiew ptaków a ja ciągle biegnąc pogrążałem się powoli w innym świecie. Tlen rozjaśniał mi umysł, a myśli ciągle podążały w kierunku zbliżającego się spotkania i dyskusji z autorem „Pochwały Powolności”. Trapił mnie jeden problem…

Otóż rekomendując książkę wielu osobom kilkakrotnie spotkałem się z opaczną reakcją na jej tytuł / ang. In Praise of Slow / i rozumienie słowa powolność. Powolność w ich rozumieniu to rozleniwienie, ociężałość, zastój, konserwatyzm, ogólnie zgredzizm. Wspomina o tym także autor:

…Jeżeli działacze propowolnościowi chcą dokonać jakiegokolwiek postępu, muszą wyplenić głęboko zakorzenione uprzedzenia dotyczące samej idei spowolnienia. W wielu środowiskach słowo „powolny” źle się kojarzy. Wystarczy rzucić okiem na definicję w Oxfordzkim Słowniku Języka Angielskiego: „taki, któremu rozumienie nie przychodzi łatwo, nudny, nieciekawy, mający kłopoty z uczeniem się, nużący, nieruchawy, ociężały”. Nie są to epitety, którymi zapełnilibyście swoje CV… / Pochwała Powolności str.60/

A przecież jak wyjaśnia Carl… nadeszła pora, by zdefiniować kluczowe pojęcia.

Szybkość i Powolność stanowią skrót myślowy wyrażający pewien stosunek do rzeczywistości czy też pewną filozofię życia.

Szybkość jest ruchliwa, nacechowana żądzą kontroli, agresywna, pobieżna, analityczna, zestresowana, niecierpliwa, aktywna, przyznaje pierwszeństwo ilości nad jakością.

Spójrzmy teraz na rozumienie powolności w ujęciu Carla Honore:

Powolność przeciwnie – spokojna, uważna, otwarta na otoczenie, nieruchoma, zawierzająca intuicji, niespieszna, cierpliwa, refleksyjna, przedkłada jakość nad ilość. Jej istotą jest nawiązywanie prawdziwych i obdarzonych sensem relacji z ludźmi, z kulturą, pracą, jedzeniem – ze wszystkim. / str 22/

IMG 4002 (Large)Uff, powoli dobiegłem do swojego ulubionego jeziorka w lesie. Beztrosko taplało się w nim kilka kaczuszek, sielanka, uspokoiłem oddech, oparłem się o wielkie drzewo i zaaplikowałem sobie kilka ćwiczeń rozciągających. Potem nadszedł czas na kilka oddechów chi kung rodem z chińskiej taoistycznej medycyny zdrowia. Proste, a skuteczne… dają harmonię ciała i umysłu. Po krótkim odpoczynku pobiegłem sobie dalej wąską ścieżynka między drzewami, czułem się doskonale, pełna harmonia ciała i umysłu, wiosna dookoła, wiosna w sercu, właściwie nic odkrywczego, powie Wam o tym każdy poranny jogginger, a spotkałem ich przez godzinę kilkunastu, w różnym wieku, różnej płci… I wiecie na jaki trop wpadłem rozważając mój stan i opaczne przez wielu ludzi pojmowanie idei Powolności? Sami powiedzcie – jestem spowolniony czy szybki? Wstałem rano i pobiegłem – czyli szybki Bill! Slow Bill leniwiłby się w łóżku, aż wygnałyby go z niego obowiązki, a więc budzik – tak czy nie? A mnie obudziło przecież wiosenne słońce, a nie budzik, wybiegłem spontanicznie niesiony radosną energią a nie z musu, biegłem powoli rozkoszując się lasem, medytując, robiąc przerwy, słuchając swojego organizmu a w głowie układały mi się nowe pomysły, kalendarz spotkań, zawodowe obowiązki… to były takie chwile porannego oświecenia.

A więc jednak SLOW BILL!!!

Doświadczyłem tego, o czym pisze w rozdziale „Ciało i Umysł” Carl Honore cytując wybitnych naukowców – ekspertów od ludzkiego umysłu oraz mistrzów Zen.

…Badania wykazują, że ludzie myślą w sposób bardziej twórczy, kiedy są w spokojnym, nieśpiesznym i wolnym od napięć nastroju, natomiast presja czasu działa na nich jak klapki założone na oczy. /str 134/

Wychodzę z lasu, harmonogram dnia jakoś sam mi się ułożył w czasie biegania, problemy jakby zmalały, czuję energię, żeby zmierzyć się z każdym wyzwaniem, radośnie mi na duszy i na ciele. Na skrzyżowaniu rząd samochodów, dużo wypasionych bryk, za kierownicą w większości relatywnie młodzi ludzie z poważnymi minami, jakby a priori utrudzeni, wściekli na światła, na korek. Patrzą na mnie ze złością, że idę sobie w szortach z gębą radosną, a przecież mam zielone światło… Ja też mam swoje obowiązki, po prysznicu i po dobrym śniadanku wsiądę sobie do samochodu jadąc na umówione spotkanie, do swojej roboty.

Kto im zabrania spędzić godzinę w lesie w pobliżu domu, doładować się pozytywną energią, porobić trochę prostych ćwiczeń, a rano spojrzeć na świat wiosennym okiem, uporządkować umysł? To nic nie kosztuje, można o godzinę wcześniej wstać i wyrobić się spokojnie na tą ósmą, dziewiątą czy dziesiątą. Ja Slowman, czytelnik „Pochwały Powolności”, człowiek biegający pytam więc jeszcze raz: kto im zabrania przedefiniować ten wiosenny majowy poranek?

Odpowiedź jest prosta: MENTALNOŚĆ CZŁOWIEKA ZABIEGANEGO!

IMG 4005 (Large)Jesteśmy tak już przesiąknięci cywilizacją pośpiechu i pseudoefektami, które dają nieustanny pośpiech, że zamiast się wziąć w garść jesteśmy ciągle nieszczęśliwi, zabiegani, zapracowani i tylko wyglądamy weekendu jak zbawienia. A jako ludzie zabiegani mniej czasu mamy na myślenie, szybko pracujemy, szybko odreagowujemy używkami. Co najgorsze, łatwo ulegamy systemowi kija i marchewki, a wyczekując tej marchewki boimy się zmian, nowości, kryzysu, bezrobocia, odpuszczamy winy chaotycznym szefom, złym zarządzeniom, ulegamy pokusom sztucznych potrzeb i specom od reklamy, by za ciężko zapracowaną marchewkę kupować często rzeczy zbędne… łudzimy się – jutro będziemy szczęśliwi, jeszcze trochę, może jednak dadzą nam urlop…

A nie o to przecież chodzi… A jeżeli już to życie Fast wam pasuje to nie roztkliwiajcie się nad sobą, nie prześmiewajcie i nie zazdrośćcie tym, co stosują w życiu filozofię slow life!

Słynny myśliciel Osho pisze w swojej książce „Odwaga. Radość Niebezpiecznego Życia”:

…Smutek to ogromne tchórzostwo. Do tego, aby być nieszczęśliwym nic nie jest potrzebne. Każdy tchórz, każdy głupek może się tak czuć. Każdy potrafi być nieszczęśliwy. Ale do poczucia błogości potrzebna jest ogromna odwaga, a żeby ją poczuć, trzeba nad sobą popracować. …

To takie proste, to takie skomplikowane zarazem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *